facebook

Artykuł

Artykuł opublikowany w działach: Kocie ABC dla początkujących, zdrowie kotów

Kastracja i sterylizacja kotów

ilustracja do artykułu: Kastracja i sterylizacja kotów

Czy warto kastrować i sterylizować koty? To pytanie często zadają sobie właściciele. My odpowiadamy - warto.

Sterylizacja i kastracja są jednymi z najpopularniejszych i bezpieczniejszych zabiegów chirurgicznych. Coraz więcej właścicieli kotów decyduje się na poddanie swojego podopiecznego temu zabiegowi nie tylko z troski o zdrowie swojego pupila, ale także z uwagi na dużą liczbę niechcianych, porzucanych corocznie kociąt. Kotki są bardzo płodnymi zwierzętami i mogą urodzić rocznie kilkanaście kociaków, zdarzają się mioty liczące po 7 kociąt, a kotka może być w ciąży kilka razy w ciągu roku. Bardzo trudno jest znaleźć nowe domy tak dużej liczbie maluchów, dlatego często trafiają one do schronisk, gdzie nie mają większych szans na przeżycie. Niestety, nadal niektórzy ludzie nie są przychylni kastracji i sterylizacji, równocześnie często nie widzą nic złego w topieniu, duszeniu, czy porzucaniu na pewną śmierć kociąt. Opisywane tutaj zabiegi są w tej chwili rutynowo wykonywane w większości gabinetów weterynaryjnych w Polsce, niosą ze sobą także korzyści zdrowotne dla naszych podopiecznych, zwłaszcza kotek.

Czym jest kastracja i sterylizacja?

Sterylizacja jest zabiegiem przeprowadzanym u kotek, który polega na wycięciu jajników oraz macicy, dokonuje się go w narkozie. Kastrację natomiast przeprowadzamy u kocurków i polega ona na usunięciu jąder, ten zabieg również przeprowadzany jest w narkozie. Efektem zabiegu jest całkowita i nieodwracalna bezpłodność do końca życia zwierzęcia.

Kiedy można przeprowadzić zabieg?

Dużo zależy od lekarza weterynarii, który będzie przeprowadzał operację, najlepiej skonsultować się z nim, co do dokładnego czasu przeprowadzenia zabiegu; niektórzy weterynarze decydują się na bardzo wczesną kastrację i sterylizację kociąt, zdarza się, że już kocięta opuszczające hodowlę (3-4 miesiąc życia) są poddawane zabiegowi. Z reguły jednak czeka się troszeczkę dłużej, aż mruczek będzie nieco starszy. W przypadku kotek część osób decyduje się na sterylizację przed pierwszą rują, są też zwolennicy poglądu, że należy kotki sterylizować po pierwszej rujce, jednak kotki często popadają w tzw. ruję ciągłą i wówczas często trzeba zastosować blokadę hormonalną w celu wyciszenia przed zabiegiem. Nie należy sterylizować kotek w czasie rujki. Dobrym czasem na sterylizację jest wiek od 6 do 12 miesiąca życia.

Kastracja jest z reguły wykonywana około 6-7 miesiąca życia kocurka lub wówczas, gdy jego mocz zmieni zapach na bardzo intensywny. Musimy wybrać odpowiedni moment, gdy nasz kocurek jest już dojrzały, ale jeszcze nie zdążył nam oznaczyć połowy mieszkania ;-) Dojrzały kocury mają bowiem bardzo silny instynkt znaczenia terenu, czasem zdarza się to również u dojrzewających kotek.

Bardzo silnie jest jeszcze zakorzeniony pogląd, że kotka powinna mieć jeden miot kociąt przed sterylizacją. Nie wiadomo skąd wziął się ten przesąd, wiadomo natomiast że jest on zupełnie nieprawdziwy. Sterylizując kotkę nie zaburza się jej psychiki, nie jest także konieczne, aby miała przedtem kocięta. Kotka kieruje się instynktem, nie ma świadomości tego, że może mieć kocięta, nie planuje też tego. Dopiero po urodzeniu kociąt instynkt karze jej zająć się nimi i odchować najsilniejsze i najzdrowsze kociaki z miotu. Często zdarza się, że kotki odrzucają część lub cały miot, co kończy się dla małych śmiercią. Kotki kierują się w tym względzie przede wszystkim instynktem, a nie uczuciami, wybierają bowiem z miotu te kocięta, które mają szanse na przeżycie.

Sterylizując kotkę zanim zdąży ona zajść w ciążę nie tylko nie narażamy jej na wiele komplikacji okołoporodowych, ale także zapobiegamy przyjściu na świat kolejnego miotu kociąt, które być może bardzo trudno będzie wydać. Fundacje i schroniska przepełnione są kociętami, których nikt nie chce, dlatego musimy się liczyć z tym, że część kociaków zostanie z nami na zawsze.

Kastracja kocurka w młodym wieku jest w przypadku kotów żyjących w domu praktycznie koniecznością. Dojrzewający kocur najprawdopodobniej będzie znaczył teren, czyli oddał niewielkie ilości moczu na różne sprzęty i w różne miejsca mieszkania. Taka jest jego natura i nie da się tego wyeliminować w inny sposób, jak tylko przez kastrację. Nie należy z nią czekać zbyt długo, gdyż znaczenie może się później utrwalić, jako zachowanie nawykowe. Mocz dojrzałego niekastrowanego kocura ma bardzo nieprzyjemny zapach i trudno jest go usunąć, dlatego praktycznie wszyscy właściciele kotów żyjących w domach decydują się na ich kastrację.

Plusem przemawiającym za wykonywaniem zabiegu sterylizacji i kastracji w młodym wieku zwierzęcia jest fakt, że w tym wieku rzadziej zdarzają się jakiekolwiek komplikacje wynikające ze złego zrastania się rany pooperacyjnej, a zwierzęta szybciej dochodzą do siebie po zabiegu.

Co daje sterylizacja kotki?

Choć zabieg sterylizacji ma bardzo wiele plusów dla kotki ciągle jeszcze właściciele nie decydują się na niego tak często, jak na kastrację kocurka. Jeśli nasza kotka nie jest hodowlana (nie posiada rodowodu lub w rodowodzie jest zapis o tym, że nie jest ona przeznaczona do hodowli) koniecznie ją wysterylizujmy. Zabieg jest lepszym rozwiązaniem dla kotki niż podawanie tabletek i zastrzyków hormonalnych, które często mają niedostosowane dawki hormonów i mogą prowadzić do nowotworów, czy zagrażającego życiu ropomacicza. Poniżej prezentujemy niektóre plusy zabiegu sterylizacji:

  • zapobieganie ciążom i urodzeniu niechcianych miotów – to często podstawowy cel sterylizacji; jak już wcześniej pisaliśmy przy dużej płodności kotek bardzo często trudno jest znaleźć dom wszystkim kociakom. Porzucanie kociąt lub topienie skazuje je na prawe pewną śmierć w strasznych męczarniach. Oddawanie kociąt do schronisk też nie jest dobrym pomysłem, gdyż Polskie schroniska są przepełnione, niedofinansowane, często nie radzą sobie z adopcjami i opieką nad oseskami; maluchy są tam narażone na śmiertelne infekcje (epidemie panleukopenii) lub pasożyty. Najlepszym wyjściem, aby nie skazywać kotki na wyniszczające, ciągłe ciąże, a kociaków na śmierć, jest sterylizacja kotki.
  • zapobieganie męczącym, wyczerpującym rujom – kotka, która nie jest wysterylizowana, a nie została zapłodniona może mieć rujki kilka lub kilkanaście razy w roku, czasem zdarza się, że trwają one praktycznie nieprzerwanie. Kotka w rui zupełnie zmienia swój sposób zachowania: czołga się, pręży, często traci apetyt, przeciągle wyje i miauczy, co jest bardzo męczące zarówno dla zwierzaka, jak i dla otoczenia. Często zdarza się, że ruja zostaje przerwana dopiero poprzez zapłodnienie lub podanie tabletek hormonalnych. Oba wyjścia nie się dobre z powodów opisanych już powyżej, dlatego warto jest rozważyć sterylizację.
  • zapobieganie nowotworom – sterylizacja zapobiega nowotworom macicy i jajników, gdyż prowadzi do usunięcia tych narządów. Ponadto, im wcześniej zostanie wykonana, tym lepiej zapobiega również możliwości pojawienia się guza sutka, podawanie tabletek hormonalnych może natomiast doprowadzić to tego nowotworu, jak i do innej bardzo groźnej choroby – ropomacicza.
  • zapobieganie ropomaciczu – jest to groźna choroba występująca u niewysterylizowanych kotek niezależnie od wieku, czy ilości miotów, każda kotka jest na nią narażona. Nieraz daje ona objawy w postaci wycieku z narządów rodnych, zwykle jednak ma przebieg zamknięty, bezobjawowy, wówczas zarówno właściciel, jak i lekarz weterynarii nie są wstanie odpowiednio i w porę zareagować. W momencie, gdy już dojdzie do zachorowania jedyną metodą walki jest usunięcie macicy wypełnionej ropą, jednak jest to zabieg związany z dużym ryzykiem – kotka jest osłabiona, a macica przerośnięta i wypełniona ropą.

Czytaj dalej artykuł

Artykuł otagowany jako: zdrowie kota

Autor: Redakcja, portal zwierzakowo.pl

Komentarze do artykułu

Matt pisze:
Trochę mieszacie - sterylizacja od kastracji różni się tym, że pierwsza polega wyłącznie na pozbawieniu płodności. Kastracja natomiast, to usunięcie gonad. Nie ma znaczenia płeć zwierzęcia, to inne zabiegi. Także akurat owariohisterektomia opisana jako sterylizacja kotki, jest w rzeczywistości kastracją. Sterylizacja polegała by jedynie na podwiązaniu jajowodów. Ciekawostka :) - http://tnij.org/kastracja_kota

Dosia pisze:
Moim zdaniem te zabiegi to okaleczanie zwierząt ,polecają je Ci co mają z tego kasę.

Monika pisze:
Dosia, to nie jest okaleczanie, a działanie dla dobra zwierząt. Niekastrowane szczególnie kotki narażone są na wiele chorób, w tym nowotwory, żyją krócej, a niedopilnowane przyczyniają się do zwiększenia bezdomności i cierpienia zwierząt poprzez wydawanie na świat potomstwa. Jeden prosty zabieg może pomóc uniknąć wielu nieszczęść, a leczenie powikłań zaniechania kastracji kosztuje znacznie więcej kotkę bólu, a właściciela pieniędzy i nerwów.

Dosia pisze:
Myślę że każdy może mieć swoje zdanie,mama mojej koteczki żyła 20 lat,i nie była kastrowana ,czy sterylizowana .pozdrawiam.

Monika pisze:
Miała wieeeeeeeelkie szczęście - po co niepotrzebnie ryzykować, skoro UDOWODNIONO, że kastracja jest korzystna dla zwierzaka?

Dosia pisze:
Kiedyś UDOWODNIONO że człowiek pochodzi od małpy....TO TRZEBA WTO WIERZYĆ??? HA HA

Monika pisze:
Owszem - tak mówi nauka zwana biologią. Uczą o tym w szkole- mnie w liceum, ale mogło się coś zmienić. Ostatni komentarz najlepiej świadczy o tym, że nie zależy Ci na dobru zwierząt, a na niezdrowej sensacji.

Dosia pisze:
Na podstawie czego tak sądzisz? że nie wierzę że człowiek pochodzi od małpy? WIERZĘ ŻE CZŁOWIEKA STWORZYŁ BÓG I ŻE CZŁOWIEK POCHODZI OD BOGA.A mnie uczono jak Ciebie że pochodzi od małpy,ale ja w to nie wierzę . Ciebie uczono że kastracja jest czymś bardzo dobrym i w to wierzysz,a mnie uczono że są inne metody równie dobre i to że o zwierzęta trzeba dbać i BÓG nakazał nam ludziom się nimi opiekować i w to wierzę i zgodnie z wiarą robię.Pozdrawiam.

Monika pisze:
Nie ma równie skutecznej i humanitarnej metody zapobiegania niepotrzebnemu rozrodowi zwierząt - do czego po ich udomowieniu jesteśmy zobowiązani żeby zapobiec cierpieniu bezdomnych zwierząt - niż kastracja. Pilnowanie i środki hormonalne nie chronią przed ropomaciczem, chorobami układu rozrodczego i nie dają 100% pewności zabezpieczenia przed niechcianą ciążą. Niezależnie od faktu, czy wierzymy w darwinizm, czy w kreacjonizm. Pozdrawiam również.

Maria pisze:
Dosia - teorie powstania człowieka od Boga, jak i od małpy NIE wykluczają się nawzajem. 7 dni, kiedy Bóg tworzył Ziemię były w rzeczywistości tysiącami, a może nawet milionami lat. 7 dni jest tylko aby lepiej zrozumieć, przedstawić to obrazowo.

ewucha@vp.pl pisze:
Mój kot ma 14 miesięcy. To kocurek syberyjski. Mądry,przyjacielski,zabawny,psotny i wogóle kochany i sympatyczny... Niestety zaczyna już chyba dorastać,bo często miauczy niemiłosiernie pod drzwiami i próbuje wydostać się z mieszkania na wszelkie sposoby,co mnie bardzo denerwuje ale staram się pokazać mu,że nic z tego jego wycia i proszenia nie będzie. Do tego jego mocz zmienił zapach na dużo bardziej intensywny i mówiąc prosto nieprzyjemny! Nie kastrowałam go ponieważ bałam się utracić jego wyjątkowość jaką posiada w swoim zachowaniu i oryginalnym charakterze. Żaden inny kot jakiego dotąd miałam nie był taki wyjątkowy,wesoły,wierny,usłuchany,posłuszny i przyjacielski.Do tego kocha dzieci i kiedy czegoś chce to po prostu o to prosi. Martwię się tym iż będę musiała go wykastrować z powodu tego nieprzyjemnego zapachu moczu jaki zostawia w kuwecie mimo co dzień świeżego żwirku i neutralizatorów,i boję się tym,iż po zabiegu mój kotek zmieni się i nie będzie już taki jak teraz. Martwią mnie też choroby po-zabiegowe. Co robić?

Monika pisze:
Kastrowałam w życiu sporo kotów i żaden nie zmienił charakteru po kastracji. Mam 10-letniego perskiego kocura 9 lat po tym zabiegu, jest szczupły i charakterny. Żadnych chorób związanych z zabiegiem u niego nie zauważyłam, z układem moczowym wszystko OK, zdrowy i piękny kocur. Uważam, że bez kastracji będzie tylko gorzej, przy zbyt długim zwlekaniu z zabiegiem kot może trwale nauczyć się znaczenia (uciążliwy zapach zniknie, ale irytujacy nawyk już nie).

ewucha@vp.pl pisze:
Witam ponownie. Miesiąc temu zdecydowałam sie na kastrację mojego kocura i jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Kot przeszedł zabieg bez komplikacji,odebrałam go już wybudzonego i odmienionego ;). Teraz nieprzyjemny zapach jego moczu jest już tylko wspomnieniem a sam kot jest STO razy bardziej kochany niż przedtem. Zrobił się posłuszny,miziasty i nie sprawia żadnych kłopotów. Jestem szczęśliwa i mogę tylko żałować,że tak pózno zdecydowałam się go wykastrować,bo podobno im wcześniej tym lepiej bo kot większy urośnie.

agula pisze:
Dosia Na jakiej podstawie próbujesz wmówić, że człowiek pochodzi od boga??? Gdzie masz dowód na to??? Na pochodzenie człowieka znajdują się dowody - odkrywają szczątki ludzkie z bardzo wczesnych okresów. Poczytaj o tym, a wiary w to nie mieszaj... Gdzie masz dowód, że bóg coś Ci kazał? Masz nagranie tego?? Nie, od innych ludzi wiesz...

Agson pisze:
Zapraszam na forum dotyczące religii, wiary itd , bo z tego co widzę to tu mamy mowe o kotach, a nie. Uważam, że ludzie tu nie powinni kierowac sie pogladami tylko dobrem podopiecznych. Osobiscie nie wiem co o tym myslec, mój Rufus mial zabieg dzis o 9:30 i jesli mam byc szczera to widze jak cierpi z bolu. Jednak z drugiej strony zapach moczu i jego uporczywe 'rrryyyczenie' 24 na dobe bylo nie do zniesienia, a gdyby tego bylo malo ciagle chcial uciekac z domu, a jest persem po podworku chodzi pies wiec dla jego bezpieczenstwa zdecydowalam sie na to. Jednak boli mnie widok jego bolu. Nie wiem co o tym myslec, jednak z drugiej strony pomyslmy o niechcianych kotkach ktore nacierpia sie o wiele bardziej niz nasze koty dla ktorych ten bol bedzie trwal podobno ok. dzien. Umywa sie to do calego zycia biednych kotkow.

Magda pisze:
Witam. Dziś moja kotka przeszła zabieg kastracji który uratował jej życie. Miala ropomacicza który ważył ok 1 kg lekarz powiedział ze to ostatnia szansa na uratowanie jej. Przez dłuższy czas dostawała tabletki ktore wlasnie to spowodowały. Teraz żałuję ze wczesniej nie poddalam jej zabiegowi. Pozdrawiam.

Ja pisze:
Mam wrażenie, że w artykule popełniono błąd. Kastracja to usunięcie jąder u kotów, oraz jajników i często macicy u kotek. Natomiast sterylizacja to podwiązanie i lub przecięcie nasieniowodów u kotów, oraz przecięcie i lub podwiązanie jajowodów u kotek. Nie jestem lekarzem medycyny weterynaryjnej, ale tak kiedyś wyczytałem w Internecie. Pozdrawiam Ja

L pisze:
Ja mam psa, wykastrowany był jeszcze w schronisku, niedługo kończy rok i jest najcudowniejszym psem jakiego znam :D Jest koleżeński, nie zwraca uwagi na zapachy cieczek na podwórku, jest posłuszny i zdrowy. Nie widzę żadnych oznak tego, by miał żal o to, że ktoś odebrał mu możliwość spółkowania. Nie ucieka, nie atakuje innych psów - jest szczęśliwy. Ja też, w schroniskach nie dzieje się dobrze, na 150 miejsc mają 300 psów, i w większości są to psy, których nikt nie chciał za szczeniaka. Jak mój. Także, obrońcy świętych praw zwierzęcia do rozrodu - proponuję Wam wycieczkę do schroniska. pooglądajcie sobie mioty, których nikt nie chciał, spytajcie pracownika, ile ślepych miotów muszą uśmiercać przez nieodpowiedzialność właścicieli. Ja nie wyobrażam sobie nie móc pozwolić psu biegać, czy bawić się z innymi psami, bo może komuś zrobić krzywdę, albo zapłodnić jakąś suczkę. Od niedawna mam też kotkę. Nie wypuszczam jej na dwór, ale mam zamiar ją wykastrować bądź wysterylizować, by uniknąć tak wielu chorób i przy okazji mieć pewność, że jak otworzę okno czy drzwi to nie poleci za głosem dróg rodnych. Mogę ze swojej strony potwierdzić to, co już zostało powiedziane - pies nie ma świadomości tego, że coś zostało mu odebrane. Będzie sie cieszył zdrowszym i aktywniejszym życiem, gdy poprzez kastrację dasz mu możliwość swobodnego hasania z innymi czworonogami.

Lila pisze:
Ja uważam że sterylizacja(i kastracja) jest pożytecznym zabiegiem. Moja babcia miała całe stado kotów,a zaczęło od "założycielki koloni", dzikiej kotki(rok później odeszła). Urodziła w miocie 3 koty, jeden(kocur, bez kastry)zwiał, wtedy gdy powinien być w okresie dojrzewania, więcej go nie było, jedna z jego sióstr oswoiła się na kota domowego, dała się wysterylizować, druga urodziła małe(1 kotka, 2 kocurki)i znowu podobna sytuacja,1 kocurek i kotka dały się złapać i wysterylizować, wykastrować( od razu po zabiegu zrobiły się milutkie, charakter poza tym bez najmniejszych zmian)a 1 kocur nie,4 miesiące potem zwiał i już go nie widziano, następny miot niesterylizańca, 1 kotka, 3 kocury, już wszystkie się dały zabrać do weterynarza, żadnej zmiany w ich charakterze nie było, żaden nie odszedł, żyją sobie szczęśliwie wszystkie bezpłodne pieszczochy,nawet stara ciocia(kotka-matka zmarła wcześnie). WIĘC TO KILKUPOKOLENIOWE DOŚWIADCZENIE WSKAZUJE JEDNOZNACZNIE NA TO, ŻE TE ZABIEGI SĄ POTRZEBNE!!!(a żaden kot nie okazywał bólu,1 kotka była tydzień troszkę osowiała, ale potem wszystko przeszło,ruchliwa jak zawsze)

Ania pisze:
Witam Wszystkich miłośników zwierząt! Popieram zabiegi sterylizacji i kastracji zwierząt. Tak jak już wcześniej kilku rozmówców napisało schroniska są przepełnione a warunki w nich kiepskie. Nie można dopuszczać do bezsensownego rozmnażania zwierząt, których nikt później nie chce lub chce na krótką chwilę. Każde zwierzę w domu to Obowiązek i Odpowiedzialność - Pamiętajmy o tym zanim zdedcydujemy się na takiego pupila.Pamiętajmy również o tym ,że one mają uczucia i przyzwyczajają się do swoich właścicieli.Nie wyrzucajcie ich z domu jak ciuchy ,które się nam znudziły albo zrobiły za ciasne!! Sorki , tak się rozpisałam... pewnie dlatego, że sama jestem właścicielką 3- ch kotek,(które systematycznie przygarniam z ulicy) psa i suczki ,którą również wzięłam ze schroniska. Suczka została wysterylizowana trzy lata temu a teraz zapisałam moje kotki na zabieg. W domu jest ciężko ostatnimi czasy :-( kotki na zmianę raz jedna a raz druga ma rujkę - jest to wykańczające !! Kochani -- jeszcze tylko kilka dni... aby do piątku ;-)

Madame Ag pisze:
Dziś mój kot, dzielny Szeryf, przeszedł zabieg kastracji. Niepokoi mnie jednak to, że pomimo zabiegu, który - jak rozumiem - pozbawia zwierzę temperamentu i popędu płciowego - nadal przeraźliwie miauczy i usiłuje "kryć" kotkę, która jest jeszcze przed zabiegiem. Może "uwodzi" go jakiś "aromat" samiczki... Moje zastanowienie wzbudza też i to, że weterynarz oddał mi kota przed wybudzeniem, w narkozie, a z artykułów, które teraz przeczytałam wynika, że uśpienie zdecydowanie powinno nastąpić jeszcze w gabinecie.

Lila0 pisze:
ja gdzieś wyczytałam że... jak kot często kryje przed kastracją, to może się przyzwyczaić, i robić tak z czystego nawyku...ale, może źle zapamiętałam...?

masza pisze:
A mnie niepokoi jedno, i nie mieszam do tego wiary bądż niewiary,mianowicie ZAROZUMIALSTWO pewnych siebie, przeróżnych stwierdzeń. Ani słowa nie usłyszałam o SZACUNKU DO NATURY, o skrupułach, o tym, że człowiek nie jest nieomylny. Kłócą się czarni z białymi, ale to nie ma nic wspólnego z rozważaniami. Ja myślę ,że to MIŁOŚĆ sprawia, że przede wszystkim chcemy NIE SZKODZIĆ, opiekować się. I dlatego szanujemy INSTYNKT ROZRODCZY, bo on również sprawił, że istniejemy my, ludzie...To ogromna zarozumiałość twierdzić - zabieg nie szkodzi, nie przynosi zmian w psychice...Z moich obserwacji wynika, że człowiek wciąż dowiaduje się rzeczy niezwykłych , pięknych i nowych. Weryfikuje stare stwierdzenia. I wiecie co? Ja mam UKOCHANĄ kotkę, powinnam podobno ją zoperować, a nie potrafię wyobrazić sobie, że ja, marny człowiek, mówię ukochanemu stworzeniu: "NIGDY nie będziesz miała dzieci, bo ja, człowiek, tak zdecydowałam. Wycięłam ci macicę i jajniki, czyli coś, co sprawia, że życie na ziemi trwa od niemal 4 miliardów lat.Zrobiłam to z miłości, żebyś nie cierpiała." Tylko czemu ja chcąc mieć dzieci, mam wciąż wybór? Czy ja jestem ważniejsza, lepsza? Nie wydaje mi się.Ja akurat uważam,że "pochodzenie od małpy" to ogromne uproszczenie, ewolucja jest faktem, jak natomiast udało się wyewoluować człowiekowi to zagadnienie niesamowite.Ale istniejemy, ponieważ nasi przodkowie się rozmnażali, kochali, troszczyli o siebie. I to jest PIĘKNE. I chciałabym ,żeby ludzie zrozumieli, że wygodne życie w mieście, przytulanki, które utraciły wolność, to nie życie. I sama cierpię, również, bo nie znam NIKOGO, kto udostęoniłby mi swojego kota, nikogo w moim domu nie obchodzą moje dylematy, ale myślę, że dylematy świadczą o człowieceństwie właśnie.

Monika pisze:
masza, w przeciwieństwie do ludzi zwierzęta nie pragną potomstwa, nie planują rodziny, nie tęsknią za dziećmi i nie rozmyślają o in vitro ;) Mam 4 kastrowane koty obojga płci, w tym kotkę po tzw. kastracji aborcyjnej odebraną nieodpowiedzialnym właścicielom - nie widzę żeby cierpiały za utraconym rodzicielstwem. Myślę, że człowieczeństwo i odpowiedzialność polega także na szerszym myśleniu- wiadomo ze każdy chce mieć jak najlepiej, ale nie powinno się to odbywać cudzym kosztem. Dlatego zachęcam do pomyślenia o tych maluchach, których narodzinom nikt nie mógł zapobiec... Pod rozwagę: http://www.koty.pl/sos/art175,male-kotki-sa-takie-slodkie-.html

erer pisze:
@Dosia Za to pani ma dużo pieniędzy, żeby odchowywać kolejne mioty, gdzie w każdym przez przypadek może być nawet po 7 kociąt. I co, pani będzie trzymała w klatce, żeby się nie rozmnażały? To dopiero mądre posunięcie. (ironia) A jak człowiek, biedny, co 9 miesięcy rodzi dzieci, to już by pani takiemu podwiązała nasieniowody, lub sponsorowała kondomy :>, żeby dalej się nie rozmnażał. To tak samo. Tylko w przypadku człowieka, mamy świadomość zabezpieczenia się, u zwierząt już nie.

Liquor pisze:
@Dosia "bogaci kastrują", a biedni odchowują co miesiąc nowy miot od 1 do 7 kociąt. To faktycznie są bogaci ci, co nie sterylizują i rokrocznie po kilkanaście kociąt mają, to bardzo mądre nie kastrować?! Obojętnie czy kot "działkowy" czy udomowiony, nie przeznaczony do hodowli i wystaw, powinien być kastrowany. A jak kobiecie usuną macicę/jajniki, to też słusznie czy nie słusznie? Czy bardziej czy mniej boli? Skoro pod narkozą i na środkach przeciwbólowych. Co lepsze rokrocznie po kilka razy rodzenie w bólach a także poporodowe gojenie się ran(Poczytaj sobie o kocurach-ich budowie penisa, to może zrozumiesz o czym mowa-żadna to przyjemność dla kotki). czy tzw. być może brutalny "święty spokój"? Skoro małe kotki są "takie słodkie"? To czemu wy, którzy deklarujecie, żeby nie kastrować potem was to denerwuje, że tyle tych kotów, a karmicie je jedynie jeśli macie działkę i dłuższe wakacje?! Potem każde wraca do swoich domów. A koty -niech sobie radzą same. Przyzwyczajone do gotowego jedzenia, nie musiały uczyć się polować. I nie martwicie się wcale, czy chodzą głodne, czy w ogóle żyją. Zgadłam?! Puste gadanie, że "brutalny zabieg". Nie sądzę abyście po zakończeniu wakacji/urlopu chcieli co 2 dni przyjeżdżać żeby nakarmić koty, nawet w okresie zimy -2o st.C. jakies 4 razy w roku wydawać kase na odrabaczanie tychże kociąt/kotów. I w ogóle karmę na koty. Taka jest prawda. Kotki, ani inne małe zwierzątka nie są pluszakami. Tak trudno zrozumieć?! Ps. Polecam karmę z ALDI.Lub z droższych: Purinę albo whiskas. Nie polecam z tesco/czy firmy aro. Pozdrawiam mądrych ludzi.

kocicoach pisze:
Jeśli ktoś ma problem z tym, że kot znakuje mieszkanie swoim moczem albo z tym, że kotka ma cieczkę, to powinien zdecydować się na sterylizację. Ale warto wiedzieć na jaką się zdecydować. Ja szczerze odradzam sterylizację farmakologiczą. Polega na podawaniu, wyłącznie kotkom, leków doustnie lub w postaci zastrzyków, zawierających progestageny. Skutkami ubocznymi stosowania tej antykoncepcji jest powstawanie złośliwych guzków gruczołów mlekowych i narządów rozrodczych u kotek. Inne poważne konsekwencje to cukrzyca, ropomacicze (gromadzenie się wydzieliny gruczołowej we wnętrzu macicy). [za: http://kocicoach.pl/sterylizacja-rodzaje-antykoncepcji/] Najlepszym rozwiązaniem jest sterylizacja pełna, czyli kastracja, którą dokonuje się u kotów i u kotek. Niweluje ona wszelkie choroby układu rozrodczego u zwierzaków. Jeśli chodzi o tycie kota po takim zabiegu, to warto przyjrzeć się posilkom jakie serwuejmy naszemu ulubiencowi. Powinnismy zwrocic uwaage na etykiety i kupowac szczegolnie mokra kame bogata w miesa (80%). Koty sa miesozerne, praktycznie nie trawia weglowodanow od ktorych bardzo tyja. Wiadomym jest, ze kot tak jak człowiek, kiedy dorasta robi sie wiekszy, meznieje. Nie wolno dopuscictylko do tego, aby kot byl otyly, co z pewnoscia zauwazysz. Pozdrawiam wszystkich Kociarzy!

dora pisze:
pozdrowienia dla świata nazywam Dora z Hiszpanii , chcę zaświadczyć o dobrej pracy dr słoneczne , co pomogło mi w osiągnięciu tego, co nigdy nie myślałeś, że to nazwa again.My jest Stephanie była na trzyletni związek z dziecko myślałem , że mnie kocha bardziej niż cokolwiek na świecie po chwili zauważyłem pewne zmiany w nim rzeczy, które nie zdają sobie sprawy , że zaczęła gderać o tym , więc wiedziałem, że coś jest nie tak starałem się zadowolić go w kilku , ale nadal nie ma wyników . Szybko zdałem sobie sprawę , że widzi inną dziewczynę, która próbowała mu wytłumaczyć , że tak bardzo mi się podobało , ale nawet dni listen.one czytaj świadka w podobnej sprawie , osoby świadectwem pracy tego wielkiego Doktora słoneczne , ale myślałem, że nie był przekonany przez mojego przyjaciela , więc skontaktowałem się z nim i próbował jej niesamowite niechętnie metody w mniej niż tydzień , mój kochanek skontaktował mnie i do tej pory są nadal razem i szczęśliwi married.so jeśli występują podobne problemy , jak gdyby ( 1 ) chcą ex powrotem . ( 2 ) zawsze mają koszmary . ( 3 ) , które mają być wspierane w jego biurze . ( 4 ) pragną kobiety / mężczyźni uruchomić po tobie . ( 5 ) Chcesz dziecka . ( 6 ) Czy chcesz być bogaty . ( 7 ) Aby powiązać Twój mąż / żona się do Ciebie zawsze. ( 8 ) potrzebują pomocy finansowej . ( 9 ) Opieka ziołowe i wiele więcej 1 ), które chcesz promować coś, co sprawia, 2 ) chcesz zarobić dobre pieniądze 3 ) sukces w biznesie 4 ) rozwiązania duchowe 5), aby uzyskać proces 6 ) chce rozwodu 7 ) konieczność ich ochrony jako nieśmiertelny 8 ) Czy chcesz być bogaty 9 ) Czy chcesz mieć kontrolę nad wami małżeństwa 10 ) Czy są przyciągane do ludzi 11 ) Jak uzyskać ciąży 12 ) JAK DOJECHAĆ EX twój mąż i żona nowych 13 ) JAK Wygraj loteria 14) PROMOCJA SPELL 15 ) Spell OCHRONA 16 ) Spell BIZNES 17 ) Dobra robota SPELL 18 ) dla każdej choroby Cure skontaktuj się z nim gwarantuję , że to pomoże tu jest jego adres e-mail : drsunnydsolution1@gmail.com

MadameAg pisze:
Moja kotka po zabiegu sterylizacji nie zmieniła swej barwnej osobowości, Wbrew wielu opiniom nie stała się domatorką, nadal celebrowała swe nocne, tajne wędrówki :)

Beata pisze:
małam kotkę 15 lat i podawałam talbetki bo nie chciałam ją krić i to błąd bo zachorowała rak ogromne guzy przezyłam horror przez 2 lata tak ją kochałam zmarła w marcu.Teraz mam kicie 3 m. i za 6 m. Zuzię wyka.to najlepiej co mozna zrobić dla koteczki zadne tabletki pozdrowka

Smitha923 pisze:
Thanks a bunch for sharing this with all of us you actually realize what you're talking approximately! Bookmarked. Kindly also visit my web site . We will have a hyperlink exchange arrangement among us! ggefkdeekaedfkde

zuzia pisze:
Ludzie kto i w co wierzy to jego sprawa. Jeśli zabieramy do domu kota i stajemy się jego opiekunem to należy mieć na uwadze tylko dobro zwierzęcia. Moja poprzednia kotka przez brak sterylizacji miała ropomacicze. I tak trzeba było jej usunąć narządy rozrodcze a przy tym masa leków i bólu. Można było tego uniknąć gdybyśmy od razu ją wysterylizowali. Teraz mam małego kocura i pierwsze co zrobię jak skończy 7 miesięcy to go wykastruję. Jeśli kot ma być tylko w domu to nie można pozwalać na to żeby w imię wygody sumienia właściciela się męczył. Ma popęd seksualny i zrobi wszystko żeby uciec nie patrząc na to czy coś się z nim stanie czy nie. Często kocury już nie wracają albo są poważnie okaleczone. Kiedy odpowiednio wcześnie się kastruje - kocur nie odczuwa potrzeby ucieczki za kocicami i znaczenia terenu. Więc po co tyle dywagacji?? Ja "sprawdziłam" na swoich kotach. Nie ma sensu inwestować w zastrzyki bo konsekwencją może byc rak wątroby. Poza tym lepiej zostawić sprawę samą sobie i potem w imię nie wiadomo czego i dla własnej wygody topić małe kocięta???? Ja wolę temu zapobiegać:)

Marica555 pisze:
Kilka dni temu moja kotka mająca 10 lat zmarła na raka sutka. Od momentu gdy dowiedziałam się, że jest chora byłam na siebie wściekła, że nie zdecydowałam się na sterylizację. Zaczęło się niewinnie od nabrzmiałego sutka (kotka miała nawyk wylizywania futerka na brzuszku, więc był on łysy przez co było widać wszelkie zmiany). Myśleliśmy, że tak się wylizywała, że podrażniła. Jednak diagnoza była inna. Ta choroba jest okropna. W ostatniej fazie cały brzuszek był pokryty sączącymi się ranami. Kicia była pełna życia, bawiła się i jadła. Miała tylko 3 gorsze dni. W pierwszy taki dzień bolał ją każdy dotyk - przeszło po dobie. Miesiąc później miała podobnie tylko nieco lżej, również przeszło po dobie. Trzecim dniem był dzień jej śmierci. Pół miesiąca przed śmiercią zaczęła mniej jeść. Rany goiły się, a potem znowu robiły gorsze (chociaż to cud, że udało nam się je zaleczać!) Kicia była bardzo wychudzona... ale kilka dni przed śmiercią odzyskała apetyt i jadła już nieco więcej. Dzień przed odejściem bawiła się. Następnego dnia gdy wróciłam do domu zastałam kicię leżącą na podłodze przy drapaczku - ślinka leciała jej z pyszczka i bardzo ciężko oddychała. Prawdopodobnie była nieprzytomna. Owinęłam ją w kocyk i czekałam na mamę aż przyjedzie - to była jej kotka. Jak przyjechała - kotka słysząc jej głos odzyskała przytomność na chwilę i odchyliła głowę do niej. W drodze do weterynarza kicia zmarła w samochodzie - mięśnie odmówiły współpracy. Kici i tak by nei dało się uratować - byliśmy tego świadomi. Jechaliśmy ją uśpić. Cieszę się, ze do końca trzymałam jej łapkę... Po przeczytaniu tego - mam apel . Jeśli nie chcecie przeżyć koszmaru - sterylizujcie kotki. Oraz drugi apel - Lekarze polecają operację raka sutka. To głupota. Znaczna większość kotek umiera w pół roku po operacji. Nasza kicia żyła od momentu diagnozy i proponowanej operacji jakieś 1,5 roku. Przedłużyliśmy kotkowi życie o rok nic nie robiąc - dodatkowo nie cierpiała i nie stresowała się weterynarzem tak jak by było to w przypadku operacji. Mam nadzieję, że mój post przemówi do niektórym do rozumu... tu nie chodzi o Boga, czy o nas. Tu chodzi o zdrowie naszych kochanych kotów - naszych dzieci, naszych skarbów, puchatych członków rodziny. Jeden prosty bezbolesny zabieg może zapobiec wielu cierpieniom zwierzaka, zaś ten skomplikowany i ryzykowny może pogorszyć sprawę.

Dodaj komentarz do artykułu

Imię lub nick, którym będzie podpisany komentarz
Na podany email wyślemy powiadomienia o odpowiedziach - twój email nie będzie widoczny dla innych
Przepisz TYLKO słowa z poniższego obrazka - wielkość litera nie ma znaczenia

Zobacz także podobne artykuły

Copyright © Zwierzakowo.pl Poznań 2009 - wszelkie prawa zastrzeżone