facebook

Artykuł

Artykuł opublikowany w działach: zdrowie kotów

Choroby nerek u kotów

ilustracja do artykułu: Choroby nerek u kotów

Niewydolność nerek jest jedną z przyczyn śmierci starszych kotów, szybka diagnoza daje szansę na spowolnienie rozwoju choroby.

Choroby nerek są jednymi z częstszych poważnych schorzeń u kotów. Niestety niejednokrotnie okazują się przyczyną zgonów, szczególnie wśród zwierząt starszych. Nerki pełną w każdym organizmie bardzo istotną rolę. W kłębuszkach nerkowych następuje oddzielenie składników odżywczych pozostających we krwi, od szkodliwych produktów przemiany materii, dlatego żaden organizm nie jest wstanie funkcjonować bez sprawnego działania tego narządu. Zaburzenia w funkcjonowaniu nerek prowadzą do ciężkiego zatrucia i nie można ich ignorować. Mocz kotów ma specyficzny, intensywny zapach m.in. przez wysoką zawartość azotu, który jest ubocznym produktem trawienia białek. Azot jest substancją toksyczną dla komórek i dlatego musi być sprawnie usuwany z krwi. Z moczem, oprócz azotu usuwane są także znaczne ilości fosforu.

Dieta kotów powinna być bogata w białko, wysoka ilość tego składnika spożywana z pokarmem nie jest szkodliwa, a sprawnie działające nerki poradzą sobie z usunięciem nadmiaru powstającego w czasie jego rozpadu azotu. Należy podkreślić, że tak ważna dla kota wysoka zawartość białka w pokarmie nie przyczynia się do powstania chorób nerek, niektórzy specjaliści twierdzą jednak, że problemem może być białko złej jakości (roślinne), którego przetworzenie może nadmiernie obciążać nerki. Dieta zdrowego kota może zatem, a nawet powinna, zawierać dużo białka pod warunkiem, że jest ono dobrej jakości. W profilaktyce chorób nerek oraz pęcherza moczowego bardzo ważne jest natomiast dostarczanie organizmowi odpowiedniej ilości wody. Musimy pamiętać, że mruczki żywione suchą karmą powinny wypijać około 150-200ml wody na dobę (w przypadku kota o masie około 3-5kg). Koty jedzące pokarmy mokre piją mniej, gdyż część wody dostarczana jest razem z pożywieniem, muszą mieć jednak stały dostęp do czystej, świeżej wody.

Możemy wyróżnić trzy główne grupy schorzeń, które najczęściej dotykają nerek naszych mruczków: ostre i przewlekłe choroby nerek oraz wrodzoną wielotorbielowatość. Oczywiście oprócz nich koty mogą zapadać także na inne schorzenia tego narządu np. nowotwory.

Ostre schorzenia nerek

Stany ostre objawiają się najczęściej dość gwałtownie, do upośledzenia funkcji nerek może dojść tutaj w przypadku zakażeń bakteryjnych np. wtórnych w stosunku do bakteryjnego zapalenia pęcherza, zatruć środkami chemicznymi lub lekami. Schorzenia nerek najczęściej objawiają się owrzodzeniami jamy ustnej, wymiotami, zapaścią, drgawkami, wybroczynami. Ponadto uszkodzone nerki nie mogą sprawnie regulować poziomu wody zatrzymywanego w organizmie i dochodzi do odwodnienia. Koty odwodnione mają suche lub lepkie dziąsła oraz nieelastyczną skórę. U zdrowego mruczka skóra szybko powraca do poprzedniego położenia po tym, jak podniesiemy są palcami, w przypadku odwodnienia tak się nie dzieje. Mocz kotów ze schorzeniami nerek jest rozcieńczony, zwierzaki oddają go dużo i często, mogą także dużo więcej pić.

W przypadku ostrej niewydolności nerek bardzo ważna jest szybka reakcja, szczególnie jeśli podejrzewamy zatrucie; toksyny oraz azot mogą doprowadzić do nieodwracalnego uszkodzenia nerek oraz innych narządów.

W przypadku podejrzenia u mruczka ostrej niewydolności nerek należy niezwłocznie udać się do lekarza weterynarii, gdyż tylko on może zlecić odpowiednie badania (przede wszystkim badanie krwi i moczu) oraz podjąć właściwe leczenie. W wielu przypadkach zdarza się, że przyczynę tak ostrego stanu daje się ustalić i zwierzaka można wyleczyć. Ważne jest szybkie działanie, bo tylko ono może zapobiec poważnemu uszkodzeniu nerek. Leczenie uzależnione jest od potencjalnej przyczyny ostrej niewydolności; najczęściej podstawowym działaniem jest podanie płynów dożylnie w celu przepłukania nerek i walki z odwodnieniem. Oprócz tego w zależności, czy podejrzewamy bakterie lub np. zatrucie, podajemy antybiotyki lub staramy się usunąć toksyny z organizmu. W Polsce jeszcze w bardzo niewielu klinikach mamy do dyspozycji maszyny do dializy, warto jednak spytać weterynarza o ewentualne korzyści z dializowania chorego kota i poszukać, czy nie ma w okolicy odpowiedniego urządzenia.

W przypadku chorych mruczków bardzo ważne jest także zmuszanie ich do jedzenia, koty ze schorzeniami nerek często tracą apetyt, szczególnie jeśli mają owrzodzenia w jamie ustnej. Przydatne są wówczas specjalne, dostępne w lecznicach, wysokoenergetyczne papki, które możemy podać zwierzakowi strzykawką bezpośrednio do pyska.

Przewlekła niewydolność nerek

Przyczyny tego schorzenia są często bardzo trudne do zidentyfikowania, a sama choroba rozwija się wolno i na początku nie daje poważnych objawów. Bardzo często przyczyny są związane z zaawansowanym wiekiem zwierzaka i pogarszającą się zdolnością nerek do filtracji. Kłębuszki nerkowe mogą obumierać lub ulegać uszkodzeniu, a pozostałe nie zawsze wystarczają do usuwania z krwi toksycznych substancji, co prowadzi do zatruwania organizmu oraz do wspomnianego wyżej odwodnienia, wskutek wydalania dużych ilości wody.

W początkowym stadium choroba jest praktycznie niezauważalna, bardzo często daje objawy dopiero wtedy, gdy większa część nerek (około 75%) jest już uszkodzona. Dlatego ważne jest wykonywanie okresowych badań krwi, szczególnie u kotów starszych, gdyż niejednokrotnie tylko takie badanie pozwala wykryć pierwsze nieprawidłowości, takie jak podwyższenie mocznika i kreatyniny. Istotne jest również podawanie zdrowym zwierzakom starszym (od mniej więcej 7-8 roku życia) karmy z kontrolowanym poziomem fosforu. Większość producentów dobrej jakości pożywienia ma w swojej ofercie pokarm przeznaczony dla mruczków seniorów, np. Royal Canin Indoor Mature, Royal Canin Senior, Hill's Senior, Sanabelle Senior, ProPlan Vital Age.

Bardzo ważne jest wykonywanie okresowych badań krwi u kotów, gdyż często tylko one pozwalają wykryć odpowiednio wcześnie objawy choroby nerek. Ponadto niepokojące są zawsze chudnięcie, brak apetytu, zwiększone pragnienie i oddawanie dużych ilości moczu.

Przewlekła niewydolność nerek rozwija się powoli, pierwszym objawem choroby może być częste oddawanie większych ilości bardzo rozcieńczonego moczu oraz wzmożone pragnienie. Zdrowy kot oddaje około 30-50ml/kg masy ciała moczu w czasie doby, którego gęstość względna oznaczana przy okazji standardowego badania moczu, powinna wynosić około 1,015-1,060kg/l. Podczas badania krwi możemy ponadto wykryć nieznacznie podwyższony poziom mocznika i kreatyniny.

W dalszej kolejności koty chudną, pojawiają się owrzodzenia w jamie ustnej, pogarsza im się apetyt, u kotów czarnych może dojść do brązowienia futra, a oddech naszego mruczka może mieć bardzo intensywny, nieprzyjemny zapach. Objawy przewlekłej niewydolności nerek są zatem podobne, jak w przypadku stanów ostrych, ale pojawiają się powoli i często mogą być przez właścicieli przeoczone w początkowym okresie. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości należy jak najszybciej wykonać badania krwi i moczu oraz oczywiście skonsultować się z lekarzem weterynarii.

Niestety opisywane tutaj schorzenie jest nieodwracalne i koty z przewlekłą niewydolnością nerek są zwierzakami śmiertelnie chorymi. Przy niewielkim stopniu uszkodzenia narządu możemy oczywiście skutecznie przedłużyć im życie poprzez podawanie leków i odpowiedniej diety np. Royal Canin Renal. Zmiany w nerkach są jednak trwałe, a wszystkie działania mają w tym przypadku na celu zatrzymanie dalszego postępowania choroby. Koty z przewlekłą niewydolnością nerek muszą pozostawać na specjalnej, najczęściej niskobiałkowej diecie do końca życia. Dieta taka pozwala ograniczyć ilość azotu, powstającego podczas trawienia białek.

Bardzo często pierwszym działaniem po stwierdzeniu schorzenia nerek jest podanie serii kroplówek w celu przepłukania i nawodnienia mruczka. Ważne jest także zniwelowanie takich objawów jak owrzodzenia w jamie ustnej, które prowadzą do braku apetytu. Koty z uszkodzonymi nerkami, jak już wspomniano, często odmawiają jedzenia, stają się wybredne, w skrajnych przypadkach trzeba je przez pewien czas karmić na siłę. Za każdym razem dobór leków i metod postępowania musimy skonsultować z lekarzem weterynarii. Warto również spytać się o możliwość wspomnianego wcześniej dializowania zwierzaka.

Kot z przewlekłą niewydolnością nerek powinien być pod stałą opieką lekarza weterynarii, konieczna będzie także zmiana diety, zgodnie z jego zaleceniami. Większość kotów z tym schorzeniem jest żywiona gotowymi dietami o obniżonej zawartości białka i fosforu.

U wielu mruczków znajdujących się w początkowej fazie choroby, odpowiednie leczenie i dieta pozwalają skutecznie zahamować jej postęp oraz umożliwić w miarę normalne funkcjonowanie zwierzaka nawet na kilka lat. W przypadku znacznych uszkodzeń narządu większość mruczków niestety umiera. Uszkodzenie nerek jest jedną z najczęstszych przyczyn śmierci kotów, gdyż jest to w ich przypadku organ mniej wytrzymały niż np. serce.

Wrodzona wielotorbielowatość nerek

Przewlekłe schorzenia nerek występują najczęściej u zwierzaków w starszym i średnim wieku, natomiast torbielowatość jest chorobą wrodzoną, dotykającą osobniki młode. Przypadłość ta nie jest częsta, ale za to może być dziedziczna, ponadto często dotyka koty określonych ras np. Maine Coon lub norweski leśny  np.: persy. Choroba polega na tworzeniu się wypełnionych płynem torbieli uciskających tkanki nerki przez co komórki obumierają, a narząd traci zdolność do normalnego funkcjonowania.

Objawy schorzenia są podobne, jak w przypadku opisanej powyżej przewlekłej niewydolności, stwierdza się je jednak u osobników dość młodych, najczęściej pojawiają się w dwóch pierwszych latach życia. Niestety w przypadku kotów chorujących na wrodzoną wielotorbielowatość nerek rokowania długoterminowe najczęściej są niepomyślne, gdyż jest to choroba nieodwracalna i śmiertelna. Oczywiście w zależności od stopnia zniszczenia narządu można przedłużyć kotu życie za pomocą odpowiedniej diety oraz leczenia opracowanego indywidualnie przez lekarza weterynarii.

Nerki są bardzo ważnym narządem umożliwiającym sprawne funkcjonowanie organizmu kota, konieczne jest bowiem usuwanie nadmiaru azotu i fosforu, a także regulowanie ilości wydalanej wody. Schorzenia nerek zawsze są niestety poważną chorobą, która może zakończyć się śmiercią zwierzaka. Przewlekła niewydolność nerek dotyka wielu mruczków. W przypadku kotów w średnim i starszym wieku bardzo ważne jest zatem obserwowanie każdej zmiany takiej jak utrata apetytu i masy ciała lub wzmożone pragnienie. Bardzo istotne jest również okresowe wykonywanie kontrolnych badań moczu i krwi, które pozwolą nam odpowiednio wcześnie wykryć ewentualne nieprawidłowości. Ponadto pokarm naszego zdrowego mruczka seniora powinien zawierać kontrolowany poziom fosforu.

Artykuł otagowany jako: zdrowie kota chorby kotów

Autor: Redakcja, portal zwierzakowo.pl

Komentarze do artykułu

Kochająca zwierzęta pisze:
Dziękuję Wam za zamieszczenie informacji. Bardzo mi pomogła zrozumieć co się dzieje z moim kotem. Dorze napisany, zrozumiały artykuł. Oby takich więcej w sieci, a ludzie będą mniej błądzić i leczyć koty w odpowiednio wczesnym momencie. Zwierzęta dłużej cieszą się życiem i weterynarze zarabiają. Ja tak chcę. Dziękuję Wdzięczna

Anna pisze:
Witam serdecznie. Gratuluję wspaniałego artykułu. Jest bogaty w treść i przejrzyście napisany. O jedną rzecz jednak chciałam zapytać, a mianowicie o część "Wrodzona wielotorbielowatość nerek", a dokładnie z jakiego źródła pochodzą informacje, że jest to wrodzona choroba u rasy Maine Coon i Norweski leśny. Artykuł w tym rozdziale natomiast nie wspomina słowem na temat rasy Pers i Egzotyk, dla których właśnie PKD chorobą genetyczną? Bardzo proszę o odpowiedź na moje pytanie. Pozdrawiam.

zwierzakowo.pl pisze:
Pani Aniu dziękuję za miłe słowo pod naszym adresem. Zawsze cieszy nas, że nasze działania spotykają się z miłym odzewem. Jeśli chodzi o Pani pytanie to na chwilę obecną nie potrafię przytoczyć źródła informacji na której bazowała osoba pisząca artykuł, a o którą Pani pyta. Myślę, że także autorka artykułu będzie miała z tym problem, bo artykuł został opublikowany już rok temu. Faktem jednak jest, że wielotorbielowatość jest związana z tymi rasami i informacja taka pojawia się w wielu miejscach w internecie (np. strony hodowców czy klinik weterynaryjnych) - wiele klinik weterynaryjnych zaleca także badania tych ras właśnie pod kątem wielotorbielowatości. Jak najbardziej ma Pani rację, że to schorzenie dotyka także innych ras np. Persów (w tym przypadku chyba nawet częściej niż np. "norwegów"). Jeszcze raz dziękuję za miłe słowa, pozdrawiam Marcin Nowak.

Anna pisze:
Witam Panie Marcinie :) Bardzo dziękuję za odpowiedź. Sądzę jednak, że artykuł powinien zostać uściślony, gdyż osoby, które czytają o tej chorobie po raz pierwszy zostają wprowadzone w błąd. Ja właśnie piszę na temat chorób u rasy MCO, zasięgnęłam opinii specjalistów jak i korzystałam ze źródeł takich jak literatura weterynaryjna, strony internetowe weterynaryjne stąd moje pytania, ponieważ posiadamy, ja i autor powyższego inne, sprzeczne informacje. PKD może występować u MCO podobnie jak u kotów każdej rasy wtórnie, nawet "dachowców", jednak żadne źródła nie podają, iż jest ona chorobą genetyczną dla Maine Coon, a co za tym idzie nie ma testów genetycznych na tę chorobę dla tej właśnie rasy (Norweski również). Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź. Artykuły traktujące o innych jednostkach chorobowych są ciekawe i przydatne! Bardzo dobrze, że taki kącik informacyjny funkcjonuje. Pozdrawiam serdecznie :)

zwierzakowo.pl pisze:
Pani Aniu, dziś konsultowałem tą sprawę z zaprzyjaźnionym weterynarzem i faktycznie w artykule wkradła się nieścisłość - jest dokładnie tak jak Pani pisze - tj. choroba ta dotyka między innymi tych ras, ale nie prowadzi się w ich przypadku badań genetycznych. Dziękuję bardzo za zwrócenie uwagi - na pewno to zdanie zostanie poprawione, aby nie wprowadzać czytelników w błąd ;-) pozdrawiam, Marcin Nowak

Anna pisze:
:) Bardzo dziękuję Panie Marcinie w imieniu swoim jak i przyszłych czytelników poszukujących rzetelnej wiedzy !!!!! Pozdrawiam Zwierzakowo :)

weter pisze:
Koty zdychaja od jedzenia chrupek. Karmcie je miesem. Po chrupkach zaden nie przezyje 11-12 lat. Jedzenie w kolorowych opakowaniach to trucizna dla kotow.

login pisze:
Hehehe, to niech nikt nie karmi ich kolorowymi opakowaniami :)Ja też nie jadam torebek ;) A mięso będzie wtedy pożywne i wystarczające jak upolowane w naturze w przeciwnym razie jest z nim dokładnie tak jak z chrupkami z kolorowych opakowań- ładnie wygląda, dobrze się nazywa, ale albo truje albo wystarcza w połowie. Dobra karma z "szarych opakowań" to w pełni zbilansowany, zaspokajający potrzeby organizmu i zdrowy posiłek. Mogą na tym żyć 12 lat :)

Emi pisze:
Witam, żałuję że na ten artykuł trafiłam dopiero teraz :-( Może mój kochany Mruczek nadal byłby ze mną...

login pisze:
szkoda, że dopiero trafiłam na ten artykuł, dowiedziałam się wszystkiego o tej chorobie...

markotka pisze:
Bardzo dobry artykuł,napisany jęzkiem zrozumiałym dla właścicieli chorych kotków. Mam jeszcze pytanie: czy z wielotorbielowatością nerek związana może być też anemia? Mój Pucuś -przygarnięty w wieku ok.3 m-cy z zaawansowaną znacznie grzybicą, świrzbowcem usznym,zarobaczony (dawno z tego wyleczony)i z tak powiększonymi nerkami,że czuło się je wyraźnie przez skórę (USG wykazało wielotorbielowatość nerek) ma obecnie ok.roku. i cały czas lekką anemię. Mimo iż podaję jemu od dłuższego czasu żelazo,spadła nieco ilość czerwonych ciałek krwi.moja Pani wet.twierdzi że to wynik choroby nerek, a ja boję się, że może być jeszcze jakaś inna przyczyna.

zwierzakowo.pl pisze:
Witam. Anemia może mieć wiele przyczyn - oczywiście długotrwała choroba może się przyczynić do anemii. Szczerze mówiąc trudno nam wchodzić w kompetencje weterynarza, który posiada zapewne zdecydowanie większą wiedzę i przede wszystkim prowadzi leczenie Pani kotka. Jeśli ma Pani wątpliwości to doradzałbym konsultację z innym weterynarzem. Co prawda w "światku weterynaryjnym" jest to często niemile widziane (radziłbym aby konsultacja nie była wpisana do książeczki zwierzaka), ale w przypadku ludzkich lekarzy konsultacja z innym lekarzem jest jak najbardziej na porządku dziennym. Prowadzący lekarz może wszystkie objawy zrzucać na karb choroby, która została zdiagnozowana i przeoczyć nowy problem, więc jeśli ma Pani przeczucie, że problem może być szerszy to warto skonsultować kotka choćby dla spokoju własnego sumienia.

carisa pisze:
Wczesne wykrycie problemów z nerkami znacznie może wydłużyć życie kotka. U mojego kocura nerki zostaly wykryte kiedy mial 12 lat i od tego czasu jest na diecie, dzis ma 18 lat i nerki nie daja po sobie znać. Niestety cierpi na nowotwór ale to zupelnie inna sprawa :/

JDG pisze:
Mam problem! Mój kot jest pod kroplówką, bolą go nerki( gdy ich dotykam piszczy). Nie potrafi radzić sobie z toksynami. Mocz zawiera krew. Jest tak wyczerpany, że nie ma siły ruszać nawet oczami. Ledwo oddycha.

Anusiak pisze:
A mnie zastawania jedno...skoro białko jest tak ważne dla organizmu kota, chodzi mi oczywście o białko zwierzęce, to dlaczego każda karma dla kotów z problemami/chorobami - dróg moczowych/nerek...oparte jest na kukurydzy? co w takiej karmie ma leczyć nasze koty?...i co dziwne w większości przypadków przestawienie na taka dietę pomaga kotom!!!o_O!...tzn pomaga nerkom a co z reszta organizmu pozbawionego białka zwierzęcego? Może mi to ktoś wytłumaczyć? w przyszłym tygodniu będę musiała zdecydować czym karmić mojego - prawdopodobnie - chorego kota. I nie mam pojęcia każdy twierdzi co innego a wet oczywiście tylko RC... z góry dziękuję za radę.

zwierzakowo.pl pisze:
Nie jesteśmy wprawdzie weterynarzami, ale ogólnie należy rozróżnić dwie sytuacje. W przypadku kotów zdrowych białka są pożądane i ważne. W przypadku kotów z chorobami nerek ilość białka należy ograniczać. Dieta nerkowa pomaga kotu ustabilizować pracę nerek, ale jako taka na pewno nie jest zdrowa i między innymi dlatego nie powinna być stosowana bez konsultacji z lekarzem. W sytuacji choroby nerek "odpuszcza" się dbanie o prawidłową kompozycję diety i dba się głównie o nieobciążanie nerek kosztem zubożenia diety.

achar pisze:
Przeczytałam te artykuł za późno... Bazyla już nie ma. Może weterynarz też go nie czytał?!

dziaq8066 pisze:
Witam.Od tygodnia leczę mojego dwu letniego kota na zapalenie pęcherza.Co dziennie dostaje po dwa zastrzyki.Badanie moczu nie wykazało obecności kryształów.Weterynarz stwierdził że największym problemem jest obojętny odczyn moczu.Mam pytanie czy to musi być zapalenie pęcherza czy pomimo tygodniowej już kuracji antybiotykami to normalne że kot oddaje krew zamiast moczu?Lekarz kazał powtórzyć badanie za 14 dni i stosować dietę ale czy lekach nie powinno mu się polepszyć wszędzie gdzie popuści jest tylko krew.

beata66 pisze:
Witam ! Jestem poprostu zrozpaczona , oddałam dzisiaj mojego kota do weterynaryjnego szpitala . Kot - pers 12 lat , nigdy wczesniej nie było zadnych problemów , energiczny , dobrze utrzymany . W kwietniu nie chciał jesc , wymiotował - zabralam go do lekarza i troche go zbagatelizowal bo stwierdziła ze nic nie widzi , pewnie to zaparcie , dał lactulose i jakis antybiotyk profilaktycznie . Po kilku dniach niby to sie uspokoiło ale kot stał sie wybredny . Na nic nie pomagało kupowanie karm od b. wysokich półek do najtańszych , kupowanie swiezej wołowinki , mleka dla kota...wymiotował . W ostatnich dwu tygodniach zaczął chudnac , poprostu kostki moglam policzyć , pokazały sie plamy skóry bez sierści , stał sie apatyczny , niechcial jesc - tylko pił a śpiac potrafil nasikac pod siebie . Zabrałam go ponownie do lekarza - pobrano krew na badania a dzisiaj - kot musiał zostać . Podobno 75% nerek nie pracuje :(( , będa go płukac całą noc jutro zrobia scan .... Ja wiem że mój kotus ma swoje lata , ale mógłby jeszcze pożyc szczęsliwie . Mam dwie opcje , albo płukanie sie uda i dalej do końca zycia kot będzie na lekach co moze byc kosztowne ..( mieszkam w WB) albo....uspić kota. Jestem połozną - ta do ludzi ale wszystko co zyje kocham ,moj kot jest częscia mojej rodziny - takie moje kocie dziecko i trudno mi podjac taka decyzję i nie walczyć do końca. Wiem ,ze uspienie kota - jest skróceniem jego cierpienia - ale jak tu pozwolic na przerwanie życia - mimo ze inaczej skaze go na cierpienie .... Boże wolalabym uciac sobie rękę . Mam wyrzuty sumienia ,ze nie zauwazyłam ,ze za późno ,ze moj kot cierpi i ja nie potrafie mu pomóc. Straszne to i ni jak nie potrafie się zgodzic ze wszyscy przychodzimy tu jako goscie tego swiata i różnie stad odchodzimy . Jakie to straszne kiedy patrzysz w takie biedne oczka , widzisz kochajace ciebie zwierzę , kochajace miłościa bezwarunkowa za nic , ufne i tak zalezne od ciebie - czlowieka ..... Moze czytajac sobie pomyslisz durna baba - co tu płakac po kocie ...może i durna ale tylko to co czyni mnie choc troche lepsza w tym okrutnym swiecie to tyle mnie ile potrafie dac z siebie tym wszystkim slabszym naszym braciom mniejszym i nam ludziom . Beata

achar pisze:
Beata, wiem cocujesz. U nas kilka miesięcy po odejściu Bazyla nie zasłaniamy do końca rolety okiennej. Lubił siadać wieczorem na parapecie i patrzeć co się dzieje na zewnątrz. Szybko zamykamy drzwi zewnętrzne,żeby nie wyszedł na klatkę schodową. Moja mama, która z nim spędzała całe dnie, słyszy często miałczenie... Ale się smutno zrobiło po twoim poście...

beata66 pisze:
Niestety ....mimo całego wysiłku lekarzy , nerki nie podjęły pracy . Przez trzy dni Kacperek był pod kroplówkami , na zastrzykach i tabletkach ...ale mocznik i kreatynina były tak wysokie ze trzeba było rozcienczać krew aby maszyna pokazała ich level ...byl ponad wszelkie normy . Na scanie jedna nerka mała - ale całkiem nieczynna , druga która mielismy nadzieje rozruszać cała w naroslach . Caly czas odwiedzałam kota w szpitalu był bardzo slaby . Dzisiaj rano dostałam telefon ,ze nic juz nie mozna zrobić :(((( Pojechałam z corka patrzal na nas swoimi pienymi bursztynowymi oczkami , dotykał łapka mojej twarzy .....widzialam te smutne cierpiace oczka ....serce mi sie rozdarło . Kiedy dostał anestetyk mruczał tak jakby był szczesliwy ze to juz koniec cierpienia ...zasnął w jednym ulamku sekundy , spokojny w poczuciu bezpieczeństwa . Jutro bedzie skremowany i pochowany na cmentarzu dla zwierzat . Nie umiem pogodzic sie ze śmiercia , choc w życiu tyle sie z nią naspotykałam ...nie mogę . Kiedy tracimy bliskich sobie jest tym bardziej strasznie i nie ma znaczenia czy to zwierzę czy czlowiek bo dla mnie wszyscy na tym swiecie jesteśmy ważni . Jakie to smutne ,ze przychodzimy na ten świat po to żeby kiedyś sie z nim pożegnać ...pozostaja zdjecia , wspomnienia ... i pustka po tych których mimo że odchodzą nadal kochamy .

jola pisze:
mój kotek dzisiaj zdechł po długim 2 miesięcznym walczeniu z chorobą.Zwiny lekarza który nie umiał podjąć leczenia w początkującym stadium.Takich lekarzy należy karać igrają z uczuciami osób które kochają zwierzę.

jola pisze:
do dzisiaj nie mogę się pogodzić że już nie ma mojego kotka ze mną ,w domu tak pusto bardzo mi go brakuje chociaż mam psa i inną kotkę ale to nie to samo.Ostatnie dwa miesiące życia czuwałam nad nim od rana do wieczora leczyłam go karmiłam teraz nie mogę się z tym pogodzić płaczę po kątach może to śmieszne ale był moim najlepszym przyjacielem oddany miły mądry.Nie mogę darować lekarzowi jego głupoty bo nawet nie znał lekarstwa na tą chorobę .Natomiast inni lekarze od razu wiedzieli ale to już było za póżno.Nowa Ruda to niewielkie miasto i mamy tylko 2ch ojca i syna więc czego się spodziewać im ważnieszy jest sklep ,sprzedaż żywności dla zwierząt niż ich leczenie przestrzegam przed nimi .........

login pisze:
Jolu - przykro mi bardzo :((( - wiem bo przeciez przed momentem to przeżyłam . Dobrze ,zesą takie strony jak zwierzakowo , gdzie mogłam napisac o tym co czuje , gdzie moge znalezc wiele ciekawych artykulów i porad dot. zwierzat . Wiesz ,ja nawet szukalam strony w internecie gdzie mogłabym zapalic swiatełko mojemu kotkowi , miec takie bliskie miejsce koło siebie , gdzie mogłabym powspominac mojego przyjaciela . Wiesz nie ma takich stron - dzienników pamieci ...sa płatne cmentarze wirtualne dla ludzi i zwierzat , niczym z Haloween ..a przeciez teczowy most jest miejscem bajkowym , cieplym ...do tego przykre jest to że ludzie na wszystkim chcą zarobic kasę :(((

Anna pisze:
Od 3 dni mój ukochany kot pers bardzo mało pije i ma problem z oddawaniem moczu. Pilnie go obserwujemy przez całe jego 7 ltnie życie - jest bowiem kastratem Otrzymuje karme dla tego typu kotów. Słyszałm, że jest specjalna karma dla kotów wspomagająca taką dolegliwość/ picie za mołej ilości płynu. Proszę jeśli znacie nazwę - podajcie ja na mojego maile. Będę bardziw dzięczna

beata66 pisze:
PILNIE IDZ DO LEKARZA Z PSEM !!!!!!NIE CZEKAJ JESLI CHCESZ ABY ZYŁ. PROSZĘ. Sama nie kombinuj z karmami , i nie podawaj leków , to może zacinić obarz choroby . Jeśli coś sie dzieje lepiej wziąsc zwierze do lecznicy zanim bedzie za późno . Choć wiele chorób u zwierząt i tak ujawnia sie czesto , kiedy nie ma ratunku ...:((((

zwierzakowo.pl pisze:
Pani Aniu, w pełni podpisujemy się pod tym co napisała pani beata66. Karmy, o których Pani pisze to zapewne karmy weterynaryjne, które są stosowane TYLKO po konsultacji weterynaryjnej i powinny być podawane pod stałą jego kontrolą. Przy zakupie tych karm wymagamy nawet oświadczenia od klienta, że zwierzę jest pod opieką weterynarza, tak aby ktoś nie zakupił ich przypadkowo. Niewłaściwe stosowanie tych karm w skrajnych przypadkach może nawet spowodować przyspieszenie ewentualnej choroby. Bardzo zachęcam do wizyty u lekarza weterynarii - być może gdzieś ktoś Pani napisze, co należy podać kotu, ale bez badań to tylko wróżenie z fusów i może Pani wyrządzić zwierzakowi więcej złego niż dobrego. W przypadku naszego portalu artykuły, które piszemy mają na celu zaznajomienie właścicieli z popularnymi schorzeniami, tak aby szybko mogli wyłapać, że coś jest nie tak ze zwierzęciem i nie bagatelizować problemu. Proszę ich natomiast nie traktować jako porady "jak samodzielnie leczyć zwierzęta", bo nie taki był nasz zamiar. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości zawsze warto udać się do lekarza weterynarii. Zwłaszcza jeśli chodzi o koty, które mają tendencję do długiego rozwoju choroby, zanim staje się ona widoczna dla właściciela. Pozdrawiam serdecznie, i życzę aby z Pani kotem był to jedynie fałszywy alarm, proszę jednak udać się do lekarza weterynarii na badania kontrolne.

markotka pisze:
Witam! według rady zwierzakowa zmieniłam lekarza i już po krótkim czasie kot stał się wulkanem energji. Lekarz powiedział,że ma być karmiony wyłącznie karmą dla "nerkowców", dodał do tego aspargin, laspewet i lek na apetyt i co jakiś czas zalecił kroplówki z witaminami na płukanie nerek. Teraz mój kochany koteczek jest naprawdę w dobrej kondycji i oby jak najdłużej.

loginzaglewskiz pisze:
Jestem w posiadaniu kota persa. Jest to kot 16letni. Ostatnio coś się zrobiło mojemu kotu ,zaczął jeść na potęgę tj. mało jest 4 szaszetki 100g Kitekat na dzień.Przedtem jedna szaszetka. Ten stan jest już spory okres,przedtem bywało że przed zimą tydzień zmożonego obiadania. Proszę o poradę

pati pisze:
Moj kot ma 22 lata. Umiera. Od 3 lat ma dializy i kroplowki itp. Od m-ca ma opisany wyzej jadloswtret. Jest karmiony na sile! A osatni tydzien jest na strzykawce na zoltku i na innych jego smakach ale tez odmawia juz. odmowil. Czy jest dla niego szansa?? Wiemy, ze nie. Od 3 dni chcemy go uspic by mu ulzyc. widac ze ..nie ma sily juz na nic. To boli i egoistycznie chcemy go miec jeszcze. Prosze o opinie!!! Cos jeszze mozna zrobic??? dziekuje za szybka odpowiedz.......

beata66 pisze:
Droga Pati - to niestety skończy sie smiercia kotka:(((((((((((( , myslę ze w tej chwili bardzo cierpi ale ,ze koty to zwierzęta które nie okazuja bólu i nie daja znać ze sa chore do konca wiec stara sie jak może trzymac formę. Miałam podobny przypadek ,kiedy kot umierał , kiedy nic - naprade nic nie mogłam mu pomóc, kiedy do końca walczyłam , leczyłam ....z upływem czasu mysle że jedno co zrobilam najlepsze - poddałam go eutanazji - usnął przez co uwolnił sie od bólu i cierpienia. Ważne aby yc z nim w tej ostatniej chwili , mówić do niego żeby czul spokój i milość. Uważa sie powszechnie ze zwierza nie mysla , nie czują .....co prawdą nie jest . Wiedzą i rozumieja wszystko choć postrzegaja w inny sposób , maja dusze i należy sie im miłośc i szacunek od ludzi . Proszę rozwazyć to co piszę , wiem ze zal i ból jest dlugi ale niewolno nam narażać bezbronnego przyjaciela na smierc w cierpieniach . Pozdrawiam Beata

luli pisze:
Mój kotek"luli" odszedł raptownie 18.01.13-łóżku. Wcześniej jak by mu nic nie dolegało.Był kastratem ważył ok 8 kg koloru rudego-piękny miniaturowy lew. Zawiozłem go do weterynarza,który zrobił sekcję. Pokazał mi nerki kota które były badżo duże-jego zdaniem to była przyczyna zgonu.Kotek miał 11 lat. Pytanie:czy i co mogło być przyczyną nagłej śmierci kota?czy ktoś miał taki przypadek?

czarownica77 pisze:
Moja kotka skończy w maju 17 lat,od paru m-cy więcej pije, w dzień i w nocy.Od 2 tyg ma cięższy oddech.Apetyt ma,sika normalnie,tylko ten oddech mnie niepokoi:( 1,5 roku temu wyszły złe badania moczu,wiemy,że nerki wysiadają.Powoli nastawiamy się na to,że trzeba będzie ją uśpić,ale dopóki ma apetyt,jest taka żwawa jeszcze przedłużamy i złe myśli idą na bok...Czeka nas ten koszmar,wiem, że będzie ciężko,bo to nasz członek rodziny, największy Skarb... Chciałam przestrzec wszystkich właścicieli kotów,aby wyszukali choćby na necie,na forach opinie o najlepszych weterynarzach w swoim mieście,bo jest dużo konowałów,którzy pociskają drogie karmy,albo stawiają złe diagnozym narażają zwierzaki na cierpienie(przeszłam to). Nie podawajcie solonych,przyprawianych potraw ze stołu kotom,najlepiej gotowane białe mięso.Reklamowane suche karmy dostępne w sklepach są do bani,najlepsze tylko specjalne typu Royal. Teraz mam jednego z najlepszych weterynarzy w Bielsku-B i przynajmniej wiem,że zrobiliśmy wszystko,co było w naszej mocy. Przytulam mocno tych,którym odeszli Przyjaciele!

Adam pisze:
Artykuł jak najbardziej ok, szkoda ze znalazłem go zbyt późno :(

Anna pisze:
A ja nie wiem co mam myśleć... Wczoraj po dwudniowej walce w lecznicy odszedł ukochany kot.Miał niespełna 9 lat.Był kastratem i odkąd został poddany temu zabiegowi 5 lat temu - od razu miał wdrożony pokarm z najwyższej półki - Royal Canin - Veterynary Exclusive.Krew tez miał badaną systematycznie raz w roku.I co?W sobotę znaleźliśmy go w ogrodzie (był wychodzącym)w stanie agonalnym: miaucząc zwrócił naszą uwagę ale wyglądał jakby stracił świadomość...W gabinecie okazało się,że jego temp. ciała wynosiła niecałe 33 stopnie:( A obraz nerek na usg załamał mnie.Było na nich widać,że właściwie cud,że pracowały wcześniej:((( Dbaliśmy o niego,dbaliśmy o jego zdrowie,miał regularne badania.I co?NIC:( mam żal bo wychodzi na to,że kastraci właśnie odchodzą od przewlekłych zmian nerek.Nie kastrować to przyczyniam się do niepotrzebnego rozmnażania.Kastruję-kot odchodzi po kilku latach...Nigdy nie miałam kocura po kastracji,który dożyłby 9 lat.Ten był pierwszy...

Angelika pisze:
Hej mam nadzieje ,ze jest tu ktos kto mial problem ale z samcem. Moj kociak od dwoch dni nie robil siku wiec szybko pojechalismy do weta ktora dala mu jakies zastrzyki na rozluznienie i odeslala do domu bo mial w polowie pelny pecherz,a na drugi dzien mialam jej zawiezc prpbke moczu.ale ze kotek nie zalatwil sie poszlam do innego weterynarza pod domem i tam okazali sie ze ma calkowicie biedrozny pecherz wiec zdecydowalismy sie na pobranie moczu przez brzuch chyba to sie nazwa cysta czy cos.pan doktor zrobil bad. Keraryniny i mocznika ale jedno i drugie bylo baaaardzo podwyzszone.zdecydowalam z mezen ze trzeba go uspac.poszlam do domu zaplakana bo nie moglam patrzec na mojego kociaka ktory bardzo sie meczyl.po godzinie zadzwonilam do meza ktoey powiedzial ze basz kot nie zostal uspiony tylko trzeba postarac sie go uratowac.dostal kroplowki,zostal przecewnikowany i zabralismy go do domu.dodam ze mial podana podwojna dawke glupiego jasia bo mial byc uspiony..dzis w nocy sie przebudzal i do teraz jest zamulony.probowal zjesc ale nie ma za bardzo sily.troche chcial chodzic ale jest slaby i ni pozwolilam mu na to.dzis tez idziemy do weta na kroplowki i wyciagniecie cewnika..boje sie ze to tylko ptzeciaganie jego smierci ale lekarz mowil ze on ma szanse przrzyc chodz mala. Modle sie aby bylo dobrze.moze mual ktos podpbny poblem.dodqm ze kociak ma niecale trzy lata i wczesniej troche chorowal na nerki a wlaciwie na zapalenie pecherza.

maleńtas pisze:
bardzo dziękuje mam kota z tą chorobą przeżywam kryzys co mam robić już wiem tylko nie mam pieniędzy na karmę.Co robić??

Emilia820305login pisze:
Super artykuł!!tylko szkoda że tak późno na niego trafiłam,miałam kotka Igorka był młody 4 lata miałam go on malutkiego nagle przestał mi jeść dużo pił i oddawał mocz nic poszłam z nim do weterynarza i zrobił mu badanie krwi i wyszło że ma w 75 procentach zniszczone nerki lekarz powiedział że juz nic nie da się zrobić i musiałam go uśpić ,chce jeszcze dodać że kot był szczepiony regularnie pod stała opieka weterynaryjną ale niestety nigdy nie wpad na to żeby zrobic badanie krwi ,teraz kupiłam sobie kotka brytyjskiego i doświadczenie uświadomiło mi ze trzeba robić okresowe badania krwi nawet jeśli kot jest okazem zdrowia DLATEGO JEŚLI KOCHACIE SWOICH PUPILKÓW RÓBCIE BADANIA OKRESOWE KRWI

tola pisze:
Moja kotka ma 13 lat, właśnie ma problemy z nerkami. Poziom keratyniny nie jest bardzo wysoki, ale nie chce jeść. Próbuję karmić ją strzykawką, mam nadzieję, że przetrzymamy najgorsze i wróci jej apetyt. Trzymajcie za nas kciuki. Wcześniej poruszaliście kwestię karmy i białka. Mój weterynarz powiedział, że białki zwierzęce np surowe mięso ma wysoki poziom fosforu, który obciąża nerki kota. Więc karma ma specjalny skład z białkiem, ale bez fosforu, by nerki łatwiej pracowały.

hanyska777 pisze:
WITAM WŁAŚNIE PRZECZYTAŁAM ARTYKUŁ BARDZO DOBRZE NAPISANY MOŻNA WSZYSTKO ZROZUMIEĆ ZWŁASZCZA ŻE DZISIAJ MOJA KOLEŻANKA KTÓRA DOSTAŁA O DE MNIE KOCIAKA ROK I 1 MIESIĄC TEMU POSZŁA DO WETERYNARZA BO KICIUŚ LECIAŁ PRZEZ RĘCE SCHUDŁ NIE PIŁ I NIE JADŁ. MIESIĄC TEMU TEŻ MIAŁ TAKIE OBJAWY A BIEGAŁ PO PODWÓRKU I MYŚLAŁA ŻE COŚ ZJADŁ NIE ŚWIEŻEGO WMUSZAŁA WODĘ NO I KOCIAK SIĘ OPAMIĘTAŁ GDYBY TYLKO WIEDZIAŁA ŻE TO JEST COS INNEGO TO BY POSZŁA LEKARZ POWIEDZIAŁ ŻE TO JEST W GENACH A MOJA KOTKA MAJA TO MAMA DLA KICIUSIA I JEST ZDROWA

dzika pisze:
Witam, od 5 lat mam kota. Dwa tyg temu dostal ostrej biegunki, po biegunce zatkalo go na pare dni az w koncu przestal jesc zupelnie. Bylam u dwoch weterynarzy, jeden zlecil badania krwi, gdyz zadnych zmian w pysku, w gardle, w zebach nie zauwazyl. Gdy pojechalam na badania zbadal go inny lekarz, ktory stwierdzil, ze ma powiekszona prawa nerke. W badaniach wykazalo, ze ma mocno podwyzszona kreatynine i mocznik. Moj kot duzo pije i duzo sika. Odkad pamietam zawsze tak bylo. Jedynym problemem bylo to, ze nagle przestal jesc.

yola pisze:
Dziękuję za ten obszerny i bardzo dobrze napisany w szczegółach artykuł o kocich chorobach nerek. Szkoda, ze przeczytałam go w dniu śmierci mojego kotka, 19 lat miała Misia. Za późno zorientowałam się, że to może być aż tak poważne.Na początku kiciusia piła duże ilości wody,ale myślałam, ze może to normalne. Jest gorąco na zewnątrz,lato i jest po prostu spragniona tak jak każdy z nas. Wszystko potem potoczyło się szybko,nagle przestała jeść. Patrzyła na miseczkę i nie była w stanie zjeść, zaczęła chudnąć w oczach, nie mogła chodzić i brzydko pachniało jej z pyszczka..odeszła dzisiaj 25.08.13 Wiem ze miała swojej lata i tak jak dowiedziałam się z artykułu choroba mogła już trwać od lat, a nic zupełnie nie było widać. Misia była okazem zdrowia. Bardzo jest teraz pusto i smutno bez niej. Przez tyle lat była członkiem naszej rodziny.

Kredka pisze:
Mam pytanie. Czy kotek z wielotorbielowatością nerek powinien dużo pić? Dopajać go, czy picie może szkodzić przy wielotorbielowatości?

amazing2007 pisze:
Witam! mam pytanie mam kotke Amazonka ma 12 lat i pol roku, od dawna juz chrapie, ale zauwazylam, ze od wczoraj dziwnie chodzi jakby okulała.. lewa przednia łapka i tylna lewa łapka.. je malo, spi caly dzien.. myslalam ze spala na parapecie i po prostu spadla i jest obita... jutro z rana jade do weterynarza i poczytalam o Waszych kotkach i zanim beda wyniki badania krwi i moczu to chce poprosic o kroplowki.. takie leczenie na slepo, u nas nie przeprowadza sie badan labolatoryjnych tylko wysyla do labolatorium do lodzi martwie sie zeby to nie bylo to co mysle..jej syn Zaba zdechl (takie brzydkie slowo) odszedl rok temu mial 8 i pol roku.. czytajac Wasze posty to sie poplakalam.. rok temu 15 paż odszedl inny nasz kotek Krecik, za swoja pilnosc odszedl.. zjadl myszy zatrute strychnina i on umieral.. bylam przy nim i widzialam.. nagle jakby sie zaczal woda krztusic ..przekrecil glowe wraz z karkiem w lewo a z oczu splywaly mu łzy..a koty przeciez nie placza.. nie maja gruczolow lzowych.. Krecik byl u nas dwa lata znalazly go nasze koty i przyszedl za nimi i zostal..tak plakalam wtedy a teraz bede miec powtorke.. jak pomysle, ze Amazonka odejdzie to sie zarzekam ze juz nie chce wiecej zadnego kota, psa.. bo czlowiek sie przywiazuje a potem płacze..

shinju pisze:
Witam wszystkich na takim smutnym forum bo czytam takie smutne historie moja niestety tez jest smutna.Moj kotek ma prawie 13 lat mam go od malego i jest miłością mojego zycia .Zaczęła mi chorowac podejrzewm chorobe nerek po przeczytaniu tych histori jestem juz prawie tego pewna.Jutro zrobia badanie krwi mam nadzieję ze wiesci nie beda zle bo nie wiem jak przeżyje jesli sie okaze ze muszę ja uspic bo cierpi .To jest nie sprawiedliwe ze te cudowne zwierzeta tak krótko żyją , bo człowiek sie zakocha w swoim zwierzeciu i jak tu zyc pozniej bez niego .Jesli bede musiala uspic swoje kociatko podziekuje jej za to ze byla tak cudownym przyjacielem dla mnie.

shinju pisze:
Witam wszystkich .Moj kotek jes juz na kroplowkach j lekach , wyniki niestety sa zle.Boje sie ze juz jest dla niej za późno .Nie moge spac ani mormalnie funkcjonowac , bardzo to przezywam .Chcę zeby byla zdrowa ale mam jakies zle przeczucia .Obym sie mylila bo chyba swiat mj sie zatrzyma bez niej bo bsrdzo kocham tego zwierzaka.Co tu robic zeby jakos jej pomóc. Co tu robic .Serce mi krwawi jak widze ja taka inna niz zawsze i jeszcze ciagle patrzy mi w oczy jakby chciala cos powiedziec .

shinju pisze:
Witam ponownie moj kotek wzial dzisiaj ostatnia kroplowke i teraz czekamy na efekty bierze leki .Wyglada lepiej ale czuje sie chyba zle widze to w jej oczach .Ona cierpi a ja z nia .Chyba przyjdzie mi sie zegnac ze swoim aniolem nie wiem czy dam radę. Nigdy sie nie pogodze z jej odejsciem bo kocham ja bardzo i nigdy nie przestanę.

justme pisze:
Witam wszystkich. Na przewlekłą niewydolność umarła moja koteczka. Najpierw z dnia na dzień zaczęła mniej jeść, po 4 dniach miała odruch łapką taki jakby chciała sobie coś wyciągnąć z buzi. Zabrałam ją do lekarza, tam dowiedziałam się że kotka ma w buzi jakiś guz chore nereczki (kreatynina 5). Dostawała kroplówki i zastrzyki potem podawałam jej leki. Na dwa trzy dni stan się poprawił, zaczęła jeść :) Potem zaczęła słabnąć, przestała jeść. Karmiłam ją strzykawką ale była coraz chudza i chudsza... lekarz niestety powiedział że jest bardzo bardzo słaba i odwodniona (keratynina 6). Od pierwszych objawów do śmierci kotki minęły zaledwie 19 dni. Wcześniej nie dawała żadnych objawów; jadła normalnie, bawiła sie i piła tyle co zawsze. Bardzo szybko postąpiła u niej ta choroba... Strasznie mocno kochałam moją koteczke.

Olciek pisze:
Witam. Szkoda, że wcześniej się nie obudziłam! Moja kotka, zawsze mało jadła i była bardzo chuda. Na wakacje (na cały miesiąc) oddaliśmy kota pod opiekę dziadków. Kiedy wróciła stała się wybredna. Stwierdziliśmy, że dziadek i babcia dawali jej jakieśnnajdroższe frykasy, a nas nie stać na codziennie wydawanie pieniędzy na b.drogie produkty. Ostatnio zaczęła sikać poza kuwetą. Najczęściej na łóżka i zawsze kiedy nie patrzyliśmy. To było denerwujące, a mama stwierdziła, że kot robi nam na złość za to, że ją zostawiliśmy u dziadków. Ciągle piła wodę, ale tak jak jeszcze NIGDY! Z tym, że przez ostatnie 3 dni przestała jeść. Tylko woda, tylko zlizywanie galaretki z mięsa. Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak, ale mama nie chciała iść z tym do weterynarza (tak na samym początku) bo stwierdziła, że kot jest chudy tak jak zwykle, a to, że jest bardziej wybredna...to już się wcześniej od czasu do czasu zdarzało więc nie traktowaliśmy tego jak jakiś zły objaw. Wczoraj obudziłam się o piątej ileś (nie ważne) bo mama wpadła do pokoju i zaczęła budzić mojego brata. Publicznym głosem powiedziała, że Balbina przewróciła się z krzesła ;_; Pojechali (wreszcie!!) do weterynarza, a on stwierdził, że Balbinka ma 11 st. odwodnienia. Ile jest tych poziomów? Dzisiaj przy kolacji mieliśmy bardzo przykrą atmosferę. To nie tak, że Balbina nas nie obchodziła i dlatego ją zignorowaliśmy! :'( ...zignorowaliśmy... Jej zachowanie było dość zwyczajne. Wybredna, czasem sikała poza kuwetą. Jedyne co nas "zaskoczyło"/zdziwiło, to to, że przestała się myć. Czujemy się teraz wszyscy okropnie >.

shinju pisze:
Witam wszystkich .Moja koteczka umarla 3 grudnia serce mi peka i nie moge w to uwierzyc lzy mi lecą jak to wszystko czytam bo przezywam moja nianię. Kocham ja bardzo i tesknie .Mam nowego kotka slodka mala ragdollke ale nie czuje do niej tego co do mojej wczesniejszej kotki.Bardzo mi jej brak i nie wiem czy sie z tego otrzasne .Jest pochowana w lesie chcialabym pojsc do niej poglaskac chocby ziemie ktora ja przykrywa ale nie chca mi powiedziec gdzie to jest .Kocham moja koteczke i żałuje ze juz nigdy nie przytule jej i nie popatrze w te cudne oczka .

shinju pisze:
Witam ponownie .Moja koteczka umarla 3 grudnia nie moge sie z tym pogodzic.Placze na sama mysl o tym dniu bo stracilam moja przyjaciółkę moje mala miłość, bardzo kocham to zwierzątko i nigdy nie przestanę. Mam nowego kotka mala slodka Yuki .Jednak nigdy nie pokocham jej tak jak moja kochana koteczke .Bardzo przeżyłam jej smierc i dlatego jeszcze moj chlopak mi nie powiedzial gdzie ja pochwał bo juz bym do niej biegla chocby po to zeby dotknac ziemi ktore przykrywa jej cialko .Czasem wilalabymbyc czlowiekie bez uczuc byloby latwiej a tak placze na sama mysl o nniej.Chcialabym chociaz raz ja przytulic i pocalowac w ten rozowy nosek .Kocham swoja koteczke mimo ze jej juz nie ma obok mnie ale w sercu bedzie zawsze .

Agnieszka S. pisze:
Bardzo dziękuję za ten artykuł. Mój kocurek syberyjski, Timosza, zapadł na przewlekłą niewydolność nerek, o czym dowiedziałam się pod koniec zeszłego tygodnia. Natychmiast wizyta u weterynarza, kroplówki, jakieś leki, ale przede wszystkim kot teraz jest w trakcie rzetelnych badań, żeby dokładnie móc zdiagnozować i ocenić stadium zaawansowania uszkodzenia nerek, by niczego nie przeoczyć i prowadzić kotka prawidłowo pod kątem leków i odpowiedniej diety. Timosza ma 14 lat, ale wiek w jego przypadku zupełnie jest nieadekwatny do wyglądu i zachowania. Sprawia wrażenie kota czteroletniego najwyżej. Żywe błyszczące oczy, nigdy nie ropiejące, świetny słuch, zainteresowanie wszystkim tym, co się dzieje w domu. Zawsze odprowadza i wita domowników i gości. Warunki w jakich mieszka (jest kotem domowym) - cisza, spokój kocie smakołyki, miłość, jaką wszyscy go darzymy i towarzystwo psich czworonogów, które uwielbia, dało szansę wspaniałego rozwoju naszemu kotu tak fizycznego, jak i emocjonalnego, psychicznego i intelektualnego. Jest dobrym, wspaniałym kocurem. Już dawno założyłam, że w takich warunkach, Timosza powinien żyć co najmniej 20 beztroskich lat z nami. I tu nagle - taki szok! Dzięki temu artykułowi zorientowałam się z czym toczymy teraz walkę. Natychmiast ustaliłam strategię tej walki z ukrytym - ale już wykrytym - wrogiem. Natychmiast też wzięłam sobie do serca karmienie kota "na siłę", o czym dowiedziałam się z powyższego artykułu, żeby mój koci członek rodziny nie umarł z głodu, zanim skończymy wszystkie badania. Z dnia na dzień zerwałam ze starą dietą i przyjęłam dietę dla kotów z PNN. Sama sobie nigdy nie kupiłabym blendera do miksowania potraw, a w tym momencie natychmiast pognałam do sklepu po to urządzenie i codziennie miksuję kotu posiłki. Gotuję jarzyny, które łączę ze specjalistycznym mięsem z saszetki, kasza manna na wodzie z mięsem kurczaka, ziemniak z mięsem i warzywami. Wszystko ustalone i konfrontowane z naszym weterynarzem. Ta różnorodna, ale dziwna, jak na gust mojego kota, dieta, w dodatku przemielona na miałką papkę, sprawiła, że Timosza może teraz walczyć spokojniej z chorobą. Karmię go małą łyżeczką do kawy. Ponieważ to jest wspaniały, mądry i dobry kot, pięknie pozwala sobie łyżeczkę z lekko podgrzanym posiłkiem wkładać do pyszczka, ładnie połyka a nie wypluwa. Nie wyrywa się, choć po pięciu dniach kroplówek i podawania już jakichś pierwszych leków, jest nieco silniejszy. Leży ze śliniaczkiem obok mnie a ja karmię go spokojnie, co jakiś czas pozwalając na odpoczynek. Nie byłby jednak sobą, gdyby raz na jakiś czas (bardzo sporadycznie, podczas jakiegoś karmienia, nie przypomniał mi, kto tu jest w tym towarzystwie starszy i kto tu jest uprzywilejowanym ambitnym Panem Kotem z prawem do pomarudzenia sobie pod wąsem niczym "stary" tetryk. Ale oczy, choć chore, błyszczą zadowoleniem i bladym kocim uśmiechem. Ja wtedy wycieram pyszczek a on zadowolony potem sobie śpi i regeneruje organizm. Będę najszczęśliwszą osobą na świecie, kiedy Timosza, słysząc że otwieram drzwi mieszkania, przywita mnie, jak zawsze, wyskakując na stolik w przedpokoju. Póki co zaczyna już podnosić główkę, kiedy wchodzę do pokoju po pracy. Schodzi ze swojego kocyka tylko do kuwety. Jest bardzo słabiutki. Nie miałabym pojęcia, gdyby nie artykuł, że kota należałoby w takiej sytuacji karmić, co już na wstępie daje zwierzęciu szansę na przeżycie. Na szczęście w przypadku Timoszy, "na siłę" zupełnie tego nie oznacza. Jeśli będzie taka potrzeba, to do końca jego kocich dni tak właśnie będę go prowadzić. Trzy posiłki dziennie, a po pół godziny od każdego, jeszcze lek na nadkwasotę. Dla mnie nie stanowi żadnego problemu. Może powinnam pożegnać się z myślą o obchodzeniu w przyszłości 20-tych urodzin mojego kota z "torcikiem" z jego przysmaku, ale póki co nie potrafię tak po prostu się przestawić. Wierzę natomiast,że świadomość z czym mam do czynienia, informacje o PNN dostarczone przez mądrych ludzi, które sobie ułożyłam w głowie, obserwacja chorego pupila, wyciąganie właściwych wniosków, ogromna pokora, karność i zdyscyplinowanie się do właściwego postępowania, a do tego mądry i oddany zwierzętom weterynarz - to podstawa, by przedłużyć maksymalnie życie kociego domownika w najlepszych dla niego, stworzonych na nowo, warunkach. Jeszcze raz dziękuję za ten artykuł. Mam nadzieję, wierzę, że Timoszy się uda. Agnieszka

Iwona1208 pisze:
Moja Whisky miała 14 i pół roku, myślałam,że więcej, bo nie była u mnie od początku. Trafiła osiem lat temu.Była zdrowa, zadbana, wrażliwa. Dziś 18.01.2014 podjęłam najtrudniejszą decyzję, mam nadzieję, że postąpiłam słusznie, choć trapią mnie wciąż wątpliwości. Widziałam, że jest słaba, cierpiała w milczeniu, jej oczy z żywych bystrych stały się smutne, całe ciało było obolałe, główkę trudno jej było utrzymać, miała zachwiania równowagi, gdy próbowała się poruszać. Odczuwała mój dotyk, bo cichutko pomrukiwała. Miała niewydolność nerek, bardzo szybko postępującą. Dostawała kroplówki podskórne trzykrotnie, zastrzyki, brała luminal, bo miała ataki padaczki i tabletki na nadczynność tarczycy. Na króciutko pomogło, ożywiła się, lepiej jadła, z chęcią karmę Renal, przestała przyjmować jakikolwiek pokarm trzy dni temu, w ostatnim dniu nawet przestała pić, tylko trzymała pyszczek w misce z wodą. Lekarz dawał jej jeszcze jakieś szanse, płukanie dożylne etc., ale czy można ją było w tym stanie jeszcze męczyć, skoro efekt mógłby być krótkotrwały lub zaledwie nieznaczny? Szanse na przywrócenie jej w miarę normalnego komfortu życia na dłuższy okres były loterią: albo uda się, albo nie. Biłam się z myślami, teraz też wciąż zastanawiam się, czy dokonałam właściwego wyboru. Mam w mieszkaniu jeszcze dwa koty, zdarzało się, że koci mocz był w innych miejscach niż w kuwecie, na łóżku, koło biurka, na dywaniku, nie mogłam jednoznacznie stwierdzić, że to Whisky, za winowajczynię uznawałam Marychę, obecnie 8-letnia kotkę, która ustępowała pozostałym kotom i z charakteru jest trochę rozpieszczoną dziwaczką. Mogła to zrobić również obecnie sześcioletnia Kokaina, która przedtem mieszkała w stajni, w zimę była zamykana w dyżurce i nie zawsze korzystała z kuwety. Whisky była zawsze porządna, starannie zagrzebywała nieczystości w kuwecie, choć zdarzało się że stała w kuwecie, a sikała tuż poza nią. Uznawałam wtedy, że za płytko weszła do kuwety, jakby się bała wejść głębiej, bo była trochę strachliwa i ostrożna oraz najstarsza, a więc składałam to na jej wiek - 14 lat. Takie zjawiska zaczęły się około pół roku temu, może rok temu jak przybyła Kokaina. Tak to tłumaczyłam. A mogły to być pierwsze objawy początku choroby Whisky. Tak teraz to widzę. Około trzech miesięcy temu zaczęły się wymioty, ale sporadycznie. To najczęściej Whisky, było widać przede wszystkim sierść,. W listopadzie 2013 pojawiły się częstsze wymioty,tuż po jedzeniu - Whisky jadła łapczywie i dużo na raz. Nie zaniepokoiłam się. Gdy zaczęła pić dużo więcej wody, sikać częściej, plus te wymioty oraz miała atak padaczki, dzień po dniu, a było to w grudniu 2013, zaniepokoiłam się. Wizyta u lekarza, badania krwi i tarczycy, diagnoza - niewydolność nerek - kreatynina 5,3; mocznik 193, nadczynność tarczycy -43 i być może jakieś sprawy neurologiczne. Zatrwożyłam się. Kroplówka podskórna, bo kotka była nieco odwodniona - natychmiastowa lekka, ale widoczna poprawa, przez kolejne sześć dni kroplówki podskórne , oraz lekarstwa na padaczkę i tarczycę - znacznie lepiej, badania krwi - kreatynina spadła nieco - 4,6, mocznik niestety nie - 198, ale kotka żwawsza, brak wymiotów, poprawa z sikaniem. Po dwunastu dniach kuracji znowu trochę gorzej,głównie samopoczucie Whisky, bo je, pije jak przy suchej karmie, następna kroplówka podskórna przez trzy dni, kolejna poprawa, samopoczucie wróciło. Radość, lecz przedwczesna. Po kilku dniach zwrot o 180 stopni, kot przestaje jeść, tylko pije, dużo pije , chudnie w oczach, osłabia się momentalnie, dochodzą kłopoty z równowagą.Stan Whisky ciężki. Telefon do lekarza - sugeruje rozważyć ostateczną decyzje, kolejna wizyta u lekarza, rozmowa o dalszym leczeniu, ewentualnych wynikach tego leczenia - szanse na poprawę są, ale nie wiadomo z jakim skutkiem i na jak długo. Leczenie wiąże się z cierpieniem Whisky. Chcę, żeby żyła, żeby w miarę normalnie funkcjonowała, ale żeby to cierpienie przez które musiałaby przejść przyniosło satysfakcjonujący efekt, nie na kilka dni, tydzień, dwa, nawet miesiąc, tylko na dłużej - oby kilka miesięcy kociego szczęścia i znacznej poprawy jakości jej życia. Gwarancji nie ma i nie będzie, są jedynie szanse. Trzymam ją w rekach, patrzę na jej stan, płaczę i podejmuję ostateczną decyzję, zawsze trudną, mimo, że nie pierwszą taką w swoim życiu, chcę wierzyć,że właściwą, przede wszystkim dla niej, dla Whisky. Dziś cały czas po tym smutnym fakcie, na zmianę to wyciszam się, uspokajam, godzę z rzeczywistością, to znów płaczę, przeżywam, zasmucam się, żałuję, mam wątpliwości. Boże dopomóż wrócić do równowagi, ukoić ból, pogodzić się ze śmiercią, i z odejściem Whisky.

Dorota pisze:
Iwona, trzymaj sie. Twoja kotka miala dobre zycie, zrobilas dla niej, co tylko moglas. W tak ciezkim stanie mozna tylko skrocic cierpienie. Wlasnie stanelam w obliczu tej samej decyzji - moj najukochanszy Pers Dodi ma tez 14,5 roku i przez ostatni rok niestety zaczal chorowac. Pierwsza diagnoza rok temu - nerki, tarczyca, artretyzm. Przez ten rok bardzo schudl, pije wode coraz czesciej, przestal biegac i wskakiwac na wyzej polozone miejsca. Zaczal zalatwiac sie wszedzie, i duzo wymiotowac. Badania, leczenie, leki, zastrzyki, zmiana karmy, szukanie smakolykow, ktore zechcialby zjesc... Smutno jest patrzec, jak nasz rudy wulkanik energii staje sie tak apatyczny...Ostatnio przestal w ogole jesc, zmienialam karmy kilkakrotnie, ostatnia rzecz, jaka lize po troszku, to pasztecik Gourmet dla seniorow. Zje max 20-40 g i to wszystko. Czasem tylko polize. Nawet swojej ukochanej szynki zjadl wczoraj tylko pol plasterka. Nie daje sie juz czesac ani dotknac, poglaskac go mozna tylko po glowce, ale po chwili sie odsuwa... Jego futerko stalo sie matowe i splatane... Cierpie slyszac jego dziwne krzyki - najczesciej w nocy. Krzyczy jak male dziecko z bolu. Od tygodnia sie nie zalatwia. Siedzi ze zwieszona glowka i zamknietymi oczkami, albo stoi pod kranem i pije wode. Zanosze go do miseczki, wymyslam coraz to lepsze smakolyki... nic nie pomaga. Badanie moczu w zeszla sobote wyszlo fatalne, weterynarz proponuje uspienie...badanie krwi w ogole sie nie udalo i vet chce powtorzyc - ale nie wiem, czy sie zgodzic, bo ostatnio Dodus tak okropnie walczyl, dyszal, ma siniaczki, w domu myslalam doslownie, ze po tym badaniu zakonczy zycie. Sama czuje sie chora patrzac na niego, jak cierpi, i mysle, czy ja bedac w tym stanie i majac 90 lat chcialabym, zeby ktos mnie uspil - serce boli, ale chyba tak... Zwykly zdrowy rozsadek. Kloci sie to z moim - nie zabijaj... ale?... tak mi trudno... a Dodus patrzy mi w oczy i kladzie lapke na policzku. Wychowaly sie z nim moje dzieci... I co teraz?...Trzeba walczyc do konca, ale gdzies jest ta granica, poza ktora nie mozna juz meczyc najukochanszego stworzenia. W poniedzialek rano o 9 dzwonie do mojego weterynarza i przedyskutujemy wszystko... Musze podjac ta najtrudniejsza dezycje. Pozdrawiam serdecznie wszystkich milosnikow kotow. Dorota.

Mateusz Zyśk pisze:
Witam wczoraj odszedl nasz Alex kot rudy mial 7-8miesiecy, znalazla go pod samochodem moja narzeczona i wlasnie okazalo sie ze mial chorobe wrodzona pif lub piv nie wiem dokladnie bo jak sluchalem to bylem bardzo rozkojarzony nie moglem sie skupic po stracie naszego synka, bylismy u wielu weterynarzy mial juz ze 2 razy kroplowke i ciagle problemy z sierscia i mam takie pytanie czy mozliwe ze mogl by zyc dluzej gdyby juz na poczatku weterynarze okreslili jego schorzenie i podstosowali bysmy specjalna diete dla niego? ogolem doslownie 2 dni przed odejsciem wiecej spal i mniej sie bawil to przyszlo strasznie szybko i zastanawiam sie czy nawet z choroba ww mogl by zyc dluzej przy innej bardziej dostosowanej opiece. mial sekcje zwlok wyszlo ze ma WBC 40,6 czyli chyba leukocyty we krwi a powinno byc 5,5-15,5 oraz mocznik 188,4 a powinno byc chyba okolo 70 byl taki kochany kilka razy tylko zamialczal nic nie drapal oprocz drapaka i sciany w jednym miejscu spal z nami w lozku na raczkach jak dziecko i boje sie ze za pozno pojechalem do weterynarza mial wode do picia jadl niby mniej ale jadl duzo pisze niepotrzebnych rzeczy ale ciezko jest skupic sie na jednej mysli po stracie mlodego kotka ktory darzył nas zaufaniem i traktowal nas jak rodzine a my go zawiedlismy(możliwe) wiec po prostu chodzi mi czy wiecie Panstwo jaka to choroba nerek (pif lub piv) i mczy mozna tego wirusa jakos wyleczyc wolal bym wiedziec bo chcemy miec drugiego kota i chce mu zapewnic maksymalna ochrone przed schorzeniami dziekuje pozdrawiam

kairla pisze:
Mój misiek odszedł wczoraj 11kwietnia 2014. Miał 15 lat. Gdy miał ok 5lat nagle przestał oddawać mocz. Weterynarz powiedział ze to nerki i trzeba mu dawać specjalna Karme RC. I Jadł przez kila lat, wszystko było ok. Ale od ok 3 przestał jeść RC,zzaczęliśmy mu dawać mokre saszetki, stracił apetyt i schudl myslalam ze to wiek. Bo sikal i pil, myslalam ze to dobrze. Mowilam weterynarz owi ze ma chore nerki nie chce specjalnej karmy i nie ma apetytu. Mam żal do weterynarzy ze nie zareagowali. Mam żal do siebie ze dopiero teraz dowiedziałam się ze jeśli sikak i pil dużo to tez złe. Tak bardzo go kocham, jestem zrozpaczona nie wiem jak sobie z tym bólem poradzić.był moim oczkiem w głowie. Jak przeczytałem ten artykuł to nie mogę sie z tym pogodzić ze to również moja wina:( jest tak pusto bez niego. Mam nadzieje ze nie ma do mnie o to żalu.

gruba30 pisze:
Artykuł świetny, tylko przeczytałam go zbyt późno, moja Kitak zyła 13 lat i dziś odeszła własnie z powodu niewydolności nerek.Wszystko zaczeło się w sobotę a dziś już jej nie ma, maskara..., tesknie, wyje i nie moge znaleźć sobie miesjca...

zjarany00 pisze:
A mój kot był bardzo kochany. Płaczę za nim. Odszedł 19 kwietniamiał 7 lat. Był wyjątkowy: z mamą uważaliśmy że on ma dusze i jest jak człowiek. Od dziecka patrzył na ciebie i obserwował cię. co ty masz w ręce? co jesz? czy się z nim podzielisz? Bardzo lubiał czekoladę. Mógłby jeść kilogramami. Od 2013 r od lipca strasznie dużo spożywał wody. Myśleliśmy że go suszy bo kto to przewidzi. Zawsze miałem koty tydz/ dwa mies max poltora roku pod samochodem zginely a ten az 7 lat dozyl niedoswiadczon ybylem. I ostatnie najlepsze: ten kot nie umiał płakać. W Sobotę zemdlał 12.04.2014. W Niedzielę nei chciał jeść, troszkę rybki wędzonej zjadł, kapała mu ropa. W poniedzialek weci powiedziel ize to zęby ze mu będą leczyć. We Wtorek im zemdlał zatrzymali go. zrobili badania krwi: 15% kreatyniny. ;(( Ale najlepsze w poniedziałek pożegnał się z moim mlodym 2 letnim kotem. Dzisiaj ja juz nei bylem byla mama z tatą. Kreatynina doszla do 17,5% modliłem się bo ten kot to pamiątka po dziadkach, kotrzy 5 lat juz nei zyją. Ale oczy mial takie skosne bo tata zrobil zdjecie fonem, zielone, skośne załzawione i po prostu nie wiedzial co się z nim dzieje ;(. Weci powiedzieli ze tylko uspic czy wydac nam go do domu czy uspic? Oczywiscie uspic Powiedzieli ze mają tak tylk orude koty a drugiego tez mam rudego bo splodzil kiedys kotka i znam tą panią i to jest syn mojego starego kota. Czytajac ten temat i dowiadując się ze gydybym tylk owiedzial pol rok uwczesniej wszystko bym zrobil zeby zyl! Może we wtorek (15.04.2014) pomogła by mu dializa ale nie dializują kotów. Uswiadomilo mi ze czarne koty barwi im sie siersc na brązowo. Bardzo przydatny temat. Pozdrawiam i dziękuję za wszelakie wyjasnienia.

gryfik pisze:
moj kotek lerzy obok. wlasnie wrocilismy od weta, dostal 2x zastrzyki. 1-przeciwbolowy, a 2-antybiotyk. podejrzewane jest zakarzenie nerek, kolejna wizyta jutro rano, zobaczymy jak bedzie sei czyl po nocy. jesli nie najlepiej, bedzie do kroplowki podl. jesli dobrze, to i tak po przeczytaniu tego artykulu, poprosze o analize/badania. jest kastratem, jest caly czarny, ma okolo 4lat (adoptowany). 4.05.2014. pierwszy x sie dziwnie zachowywal, prawie mdlal, jak go chcialam zobaczyc to na mnie warczal. kicius wychodzi na zewnatrz, nie jest tylko domowym kociakiem. mamy bardzo dobry kontakt, i zawsze jak cos chce to do mnie przychodzi i dokadnie pokazuje o co chodzi. czy pije wiecej, chyba tak, ale nie chce sobie wmawiac teraz. czy sika wiecej, tego nie wiem, sika gdzies u sasiadow ;), ale zdecydowanie jest bardziej osowialy. dzisiaj 27.05.2014 bylismy u weter. poniewaz od niedzieli ciagle spi, wczoraj tylko spal, nie widzialam by jadl, ani chodzil do kuwety. ... BEDZIE DOBRZE, ... w 2009 stracilam kotke, po walce z rakiem. byla ze mna wiele lat, peklo mi serce po jej odejsciu. nie chcialam wiecej zwierzakow, i przygarnelam zagubiona sierotke, ktora sobie kolomnie teraz odpoczywa. Modle sie by kicius jutro czul sie juz lepiej. Kochani, jestem z wami w waszym smutku, ale i w waszej radosci z tych chwil ktore sprawily ze nigdy tak mocno wasze zwierzaczki pokochaliscie.

Demeter pisze:
U mojej kotki, takiej zwykłej europejskiej została wykryta wielotorbielowatość nerek. Od kilku miesięcy je tylko Royal renal. Niestety mało pije, tak było zawsze ale teraz mnie to martwi bo mocz jest bardzo skondensowany, śmierdzący. Wiem, że to nie jest normalne, że powinna więcej pić, ale jak zmusić kota do picia? Poza tym mało je, schudła ale ponieważ zawsze była "puszysta" to nawet jej dobrze zrobiło bo bawi się i biega jak młody kociak. To moja ukochana kotka, która chociaż prycha i drapie to i tak jest najcudowniejszym stworzeniem. Przychodzi w nocy kładzie się przy mnie i mruczy, a kiedy stoi na szafce, a ja podejdę ją pogłaskać to wspina się na moje ramię i wtula się w moją szyję. Tylko ja mogę ją przytulać. Nie wyobrażam sobie że przyjdzie taki dzień kiedy ona odejdzie. Jeśli jest jakiś sposób żeby przedłużyć jej życie to chciałabym wiedzieć jaki. Mam nadzieję, że te torbiele nie bolą, że nie cierpi.

gryfik pisze:
moj kotek juz sie lepiej czuje. dostal antybiotyki na nastepne 5dni, nerki wyglada na to ze ladnie pracuje, siku spokojnie robi. pytalam weta, czy powinnam profilaktycznie zeobic badania krwi, powiedzial ze to zbedne. ladnie wyglada, dobrze sei czuje, zbedny stres. mam go oobserwowac czy pije wode, i czy mu sie ewentualnie nie pogarsza. Zycze Duzon Zdrowaia Dla Wlascicieli i Zwierzakow :)

Funia1 pisze:
Witam serdecznie, gratuluję świetnej strony, dużo pouczających informacji z zainteresowaniem czytałam. Szkoda, że tak późno zaczęłam czytać, moja kotka odeszła cierpiąca. Pozdrawiam weterynarza szefa Kliniki ,,ANIMALS,, z Radomia i jemu polecam, przeczytać tę stronę, aby miał więcej wiadomości na temat chorób u kotów. KOTÓW KTÓRE TAK UWIELBIA. PANIE DOKTORZE niech PAN nie igra z uczuciami ludzi, którzy tak BARDZO KOCHAJĄ ZWIERZĘTA.

woj1105 pisze:
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Chciałom podzielić się ze wszystkimi dylematem , który nie może dać mi spokoju. Mój rudy Maniek 6kg ma okresowe kłopoty z oddawaniem moczu. Przyczyna - kamyczki, które tworzą się w pęcherzu moczowym. Pierwszyy raz gdy zdiagnozowano tę dolegliwość skończyło się cewnikowaniem, płukaniem pęcherza a finalnie powrotem do formy. Wczoraj sytuacja się powtórzyła. Pomimo zabiegów farmacełtycznych nie udało się kotu wysikać. po półtoradniowym ,,niesikaniu podęto decyzję o cewnikowaniu. Podzno kotu środek usypiającu i poproszono abyśmy poszli do domu ponieważ zabieg potrwa długo a lekarz zadzwoni po jego zakończeniu. Chcę nadmienić ze po zaaplikowaniu leku usypiającego kot zasnął po ok.2 minutach. Jakie było nasze zdziwienie gdy po 5 godz okazało się że kotu w trakcie cewnikowania zatrzymało się serce a przyczyną tego zdarzenia był potas który jest zwykle wydalany z moczem a przez 1,5 dnia nie był. Moim zdaniem jest to bzdura a przyczyną była nadmierna ilość środka usypiającego jaki został kotu podany i niefrasobliwość lekarza który dokonywał zabiegu. Oczywiście kota nie cewnikowano skupiająć się na jego reanimacji. Jak powiedziałem Pani doktór o moich podejrzeniach bardzo się zmieszała ale w dalszym ciągu upirała się przy swojej opinii. Jot zawieziany do kliniki został zbadany - miał pęczerz miękki niewypełniony moczem , był bardzo ruchliwy a nawet broniąc sie przed zastrzykiem usypiającym podrapał mnie a żonę ugryzł. Wcześniej poza tym, ze częściej niż zwykle kucał do siusiania. zachowywał se normalnie: biegał ,sakakał ganiał drugiego kota - mamy 2 koty. pozdrawiam , czekając z niepokojem na opinie. Woj

Dodaj komentarz do artykułu

Imię lub nick, którym będzie podpisany komentarz
Na podany email wyślemy powiadomienia o odpowiedziach - twój email nie będzie widoczny dla innych
Przepisz TYLKO słowa z poniższego obrazka - wielkość litera nie ma znaczenia

Zobacz także podobne artykuły

Copyright © Zwierzakowo.pl Poznań 2009 - wszelkie prawa zastrzeżone